Oficjalny profil Prawa i Sprawiedliwości wrzucił wpis oraz grafikę, w której ostrzegają, że ceny paliw mogą wzrosnąć przez konflikt na Bliskim Wschodzie.
"Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest napięta. Jeśli ceny ropy wystrzelą, zapłacimy za to wszyscy przy dystrybutorach. Czy jesteśmy na to przygotowani? Rząd musi działać teraz!" - czytamy we wpisie. Grafika została alarmistycznie podpisana nagłówkiem "Nadchodzi kryzys paliwowy".
Na wpis PiS bezpośrednio odpisało Biuro Prasowe Orlenu: "STOP FAKE NEWS! Jedyny kryzys paliwowy w Polsce to ten wywołany przez Daniela Obajtka przed wyborami w 2023 roku. Apelujemy o elementarną odpowiedzialność za państwo i powstrzymanie się od populizmu i dezinformacji. Zapraszamy na stacje ORLEN do tankowania do pełna a przy okazji na hot dogi i kawę".
Zaopatrzenie w paliwa jest stabilne i niezakłócone, a rafinerie pracują normalnie.
- czytamy w podsumowaniu wpisu.
Potwierdza to PERN, przedsiębiorstwo zajmujące się logistyką ropy naftowej.
"Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wpływa na ciągłość dostaw ropy naftowej i paliw do Polski. System logistyczny działa stabilnie, a dostawy realizowane są zgodnie z harmonogramem" - czytamy w komunikacie.
Jak dodano, bezpieczeństwo energetyczne nie jest zagrożone. PERN pisze m.in. o magazynach ropy oraz gotowych paliw. "Bazy magazynowe oraz sieć rurociągów pracują bez zakłóceń. Naftoport pozostaje w pełnej gotowości operacyjnej i jest przygotowany do odbioru ropy z dowolnego kierunku na świecie. Realizowana aktualnie inwestycja, polegająca na budowie kolejnego stanowiska przeładunkowego, jeszcze bardziej wzmocni zdolności operacyjne terminalu" - uspokaja PERN.
Izrael oraz USA przypuściły atak lotniczy na Iran, który odpowiedział wystrzeleniem rakiet i dronów. Jak zwykle konflikt na Bliskim Wschodzie podniósł ceny ropy.
Jak pisze w Wyborcza.biz Andrzej Kublik, w poniedziałek rano ceny ropy naftowej na świecie poszły w górę o niemal 10 proc., a w Europie ceny gazu wzleciały aż o 25 proc.
Bloomberg Economics twierdzi, że zamknięcie Cieśniny Ormuz może spowodować wzrost cen nawet do 108 dolarów.
Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach nawet do poziomu 6,50-7,00 zł za litr. Niemniej nie powinniśmy oczekiwać powtórki z 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę i cena benzyny skoczyła do zakresu nawet 7-8 zł za litr.