Glovo z karą od UODO za skanowanie dowodów. Aplikacja to nie policja

Maria Korcz
Podejrzenie kradzieży, czy transportu nielegalnych substancji nie upoważnia aplikacji do proszenia użytkownika o skan dowodu - orzekł Urząd Ochrony Danych Osobowych.
Ogromna kara dla Glovo. Za naruszenie ochrony danych osobowych klientów
Fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl

Spółka Restaurant Partner Polska prowadząca platformę zakupową Glovo (szybkie dostawy zakupów spożywczych, ale też elektroniki czy nawet leków) naruszyła przepisy o ochronie danych osobowych - ocenił Urząd Ochrony Danych Osobowych. I nałożył na platformę karę wysokości blisko 6 mln zł (dokładnie 5 898 064 zł). Zarzut: nadużywanie weryfikacji użytkowników przez skan dowodu osobistego. 

Skan dowodu: tak - dla służb, nie - dla aplikacji

Glovo twierdzi, że żądanie skanu dowodu osobistego mogło się pojawić np. w przypadku zgłoszenia przez kuriera dowożącego przesyłkę próby kradzieży zamówienia przez klienta, użycia fałszywych pieniędzy, niezgodności danych karty płatniczej z danymi użytkownika albo podejrzenia, że w zleconej przesyłce mogą być nielegalne substancje.

Glovo opierało się w takich przypadkach na art. 6 ust. 1 ustawy o RODO, który pozwala na weryfikację  tożsamości w sytuacjach, gdy dana osoba jest podejrzana o oszustwo. Zarzuty UODO odpierało deklarując, że żądanie skanu dowodu wysyłano użytkownikom rzadko.

To prezesa UODO jednak nie przekonało. 

"Kopiowanie lub utrwalanie dokumentów tożsamości powinno być stosowane wyłącznie w wyjątkowych przypadkach przez konkretne i upoważnione ustawowo podmioty oraz w sytuacjach wyraźnie przewidzianych przepisami prawa – taka podstawa mogłaby zaś wynikać z ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, która jednak przyznaje takie uprawnienia wyłącznie wskazanym w niej instytucjom"  - argumentuje Urząd. 

Glovo ma 30 dni na usunięcie danych

Jego zdaniem Glovo nie należy do podmiotów, które na taki zapis w ustawie mogłyby się powołać. A zakres zebranych danych łamał zasadę "minimalizacji danych". Aplikacja prosząc o skan, dostawała bowiem dostęp do peselu, serii i numeru dokumentu, daty wydania i ważności, adresu zamieszkania, czy imion rodziców

Zobacz wideo "Ta Typiara" poczuciem humoru skradła serca internautów. "Męczyła mnie zwykła praca"

Kara sięgająca blisko 6 mln zł to, jak czytamy w uzasadnieniu, konsekwencja tego, że proceder trwał od 2019 roku. I miał potencjalnie szeroką skalę oddziaływania. Glovo ma w Polsce ponad 3,4 mln aktywnych użytkowników. Na zaprzestanie pozyskiwania oraz dalszego przetwarzania skanów i zdjęć dokumentów oraz usunięcie danych zebranych w ten sposób Glovo ma teraz 30 dni. 

Maria Korcz
Więcej o: