Sejm w ekspresowym tempie pracuje nad rządowym pakietem o nazwie "CPN", czyli "ceny paliw niżej". Tańsze tankowanie ma być możliwe dzięki obniżkom podatków i wprowadzeniu cen maksymalnych. Projekty ustaw przyjął w czwartek rząd i Sejm od razu rozpoczął prace. Głosowanie - jeszcze w piątek.
Pierwszy posłem, który zabrał głos w debacie, był Zbigniew Kuźmiuk z PiS. Twierdził, że ustawa jest opóźniona o miesiąc.
Jak oszacowaliśmy, wszystkich kierowców i rolników kosztowało to opóźnienie około 2 mld zł. Przyzwoliliście państwo na łupienie Polaków i zrobiliście to całkiem świadomie
- powiedział Kuźmiuk.
- Państwo sobie gęby wycieracie Trumpem, który gwarantuje nam bezpieczeństwo. To jest dopiero prorosyjskość, to są dopiero ruskie onuce - wykrzyczał na koniec wystąpienie Kuźmiuk.
Desperackie wystąpienie, panie pośle Kuźmiuk. Rzeczywiście PiS jest w poważnych tarapatach
- odpowiadał na to Jarosław Urbaniak z KO, który wystąpił jako kolejny.
- Chcę przypomnieć, że Orban jest nie tylko przyjacielem Putina, ale także Ziobry i Morawieckiego - mówił dalej Urbaniak. I podkreślał, że wyższe ceny paliw to efekt wojny w Iranie, którą rozpoczęły USA i Donald Trump. Ten argument często powracał w wystąpieniach posłów koalicji rządzącej.
Sławomir Ćwik (klub Centrum) powiedział, że ustawa jest potrzebna, ale zaproponował poprawki, aby nie było wątpliwości, że stacje mogą sprzedawać paliwa poniżej ceny maksymalnej, którą codziennie będzie ustalał minister energii.
- Tryb, w którym procedujemy, pokazuje, że rząd działa reakcyjnie, że nie ma planu. A Polska bardzo potrzebuje dzisiaj planu, jeżeli chodzi o rynek paliwowy, jeżeli chodzi o szerzej rozumianą energetykę - mówił Maciej Konieczny z Razem. - Ostatni transport gazu z Kataru przypłynął do Polski, kolejny może przypłynąć za wiele lat albo nigdy. (...) Dlatego potrzebujemy przyspieszyć inwestycje nie w dwa, nie w cztery, ale w osiem bloków jądrowych i OZE które, pozwolą nam na energetyczną niezależność - dodał.
Premier Donald Tusk szacował w czwartek, że dzięki nowym przepisom ceny spadną o 1,20 zł na litrze benzyny.
Według rynkowych analiz obniżki mogą być jednak jeszcze głębsze. Przy obecnym poziomie cen hurtowych obniżka VAT do 8 proc. i akcyzy o 29 gr na litrze netto spowodują, że ceny litra diesla na stacjach spadłyby średnio o 1,36 zł brutto, a benzyny o 1,16 zł - wyliczył dla PAP Rafał Zywert, dyrektor działu prognoz i analiz firmy Reflex.
Ceny paliwa mają zostać obniżone poprzez:
Kiedy paliwa stanieją? Formalnie dzień po ogłoszeniu ustaw w Dzienniku Ustaw. Donald Tusk liczy, że będzie to jeszcze przed Wielkim Piątkiem. Ale wszystko zależy od tego, czy pakiet "CPN" podpisze prezydent.
Obniżka VAT oznacza spadek wpływów budżetu o 900 mln zł w ujęciu miesięcznym, dla akcyzy ten koszt to ok. 700 mln zł miesięcznie
- wyliczał minister finansów Andrzej Domański.
- Z punktu widzenia budżetu to są poważne wydatki, dlatego podejmujemy prace na rzecz wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków, aby te koncerny, które z uwagi na sytuację rynkową - wysokie ceny ropy, wysokie marże - mają te ponadwymiarowe zyski, zapłaciły wyższy podatek - wyjaśnił.
Rafał Zywert zwrócił uwagę, że bez działań rządu ceny paliw na stacjach prawdopodobnie i tak by się zatrzymały. Na rynku widać bowiem naturalną korektę.
- Ceny hurtowe w Orlenie od poniedziałku spadały. W efekcie tego obecnie cena zakupu diesla na stacjach kształtuje się w granicach 8 zł za litr - powiedział ekspert. Zwrócił jednak uwagę, że w czwartek ceny ropy ponownie zaczęły rosnąć.
Cena zakupu diesla na stacji może więc znowu wzrosnąć do poziomu 8,20–8,30 zł za litr. Do świąt wyższych poziomów niż te, które obserwujemy obecnie na pylonach, czyli 8,80–8,90 zł za litr diesla, myślę, że nie przekroczymy
- stwierdził Zywert. Ekspert wyjaśnił również, że duże zaniepokojenie w branży wzbudziła propozycja rządu dotycząca wprowadzenia codziennego ustalania maksymalnego limitu cen paliw na stacjach.
- Nie wiadomo, jaki byłby precyzyjny mechanizm wyliczania tego limitu ceny i czy nie pozbawi on części stacji paliw marży, lub co gorsza - nie spowoduje zejścia poniżej kosztów sprzedaży - zauważył.
Od tego czasu poznaliśmy jednak więcej szczegółów na temat planowanych zmian w prawie: cena netto będzie ustalana jako średnia arytmetyczna cen z dnia poprzedzającego obwieszczenie w hurtowniach pięciu producentów lub handlowców, którzy mają największy udział w krajowym rynku. Gwarantowana marża stacji benzynowych ma wynosić do 30 groszy na litrze. Według ustaleń PAP, Orlen już w zeszłym tygodniu obniżył marżę na diesla do minimum. W zeszłym roku wynosiła ona średnio 25 groszy na litrze.
Za sprzedaż paliwa powyżej ceny maksymalnej będzie groziła surowa kara finansowa, nawet do 1 mln zł.