W najbliższych tygodniach państwowy gigant Qatar Energy dostarczy na rynki nową partię LNG. Tym razem nie będzie to jednak gaz z samego Kataru. Na początku marca koncern musiał tam bezterminowo zawiesić produkcję z powodu działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Decyzję tę podjęto po ataku irańskich dronów na lokalne zakłady LNG. Zaledwie tydzień później Iran uderzył w tę infrastrukturę rakietą balistyczną, poważnie uszkadzając część instalacji służących do skraplania gazu.
Wznowienie eksportu będzie teraz możliwe dzięki inwestycji w USA. Katarczycy oficjalnie ogłosili, że w terminalu Golden Pass LNG w Teksasie wyprodukowano już pierwszą partię skroplonego gazu.
Zgodnie z zapowiedziami Qatar Energy, surowiec z amerykańskich zakładów trafi na rynki zagraniczne w drugim kwartale 2026 r.
Faza operacyjna i wejście na rynek Golden Pass LNG nastąpi w ważnym momencie, gdy globalne bezpieczeństwo energetyczne zajmuje wysokie miejsce wśród priorytetów energetycznych na całym świecie
- podkreślił Saad Sherida Al-Kaabi, dyrektor generalny i przewodniczący rady dyrektorów koncernu Qatar Energy.
W zakładach Golden Pass LNG uruchomiono na razie pierwszą z trzech planowanych linii produkcyjnych. Po sfinalizowaniu całej inwestycji terminal będzie w stanie wytwarzać 18 mln ton LNG rocznie – to ponad dwa razy więcej, niż może obecnie przyjąć polski gazoport w Świnoujściu.
Amerykański zakład należy do spółki, w której Qatar Energy posiada 70 proc. udziałów. Reszta należy do ExxonMobil, czyli największego koncernu paliwowego w Stanach Zjednoczonych.
Obaj giganci podjęli decyzję o budowie tych zakładów w 2019 r., szacując wówczas wartość inwestycji na ponad 10 mld dol. Było to wtedy jedno z najpotężniejszych zagranicznych przedsięwzięć w produkcję LNG na terenie USA. To jednocześnie spełnienie obietnic, jakie Katar złożył w 2018 r., podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu. Państwo znad Zatoki Perskiej zapowiedziało wówczas, że docelowo zainwestuje w Stanach Zjednoczonych ponad 20 mld dol.