Ceny paliw wywołały ogromne protesty rolników. "Akt sabotażu narodowego"

W Irlandii wzrost cen paliw wynikający z wojny na Bliskim Wschodzie i blokady cieśniny Ormuz doprowadził do gwałtownych protestów. Rolnicy są oburzeni reakcją rządu na sytuację, choć organizacje branżowe nie zaangażowały się w blokady.
protesty rolników w Irlandii
Fot. REUTERS/Conor Humphries

Globalne problemy z ropą naftową skutkowały wzrostem cen paliw na całym świecie. W Irlandii rolnicy zdecydowali się wyjść na ulicę oskarżając rząd o niewystarczające działania, które bezpośrednio uderzają w branżę.

Gwałtowne protesty w Irlandii

Piątek (10 kwietnia) to już czwarty dzień protestów w Irlandii. Nie tylko w Dublinie blokady utrudniają ruch. W manifestacjach biorą udział przedstawiciele sektora rolno-transportowego oraz kierowcy ciężarówek. Spowodowane tym zakłócenia obejmują m.in. komunikację miejską w stolicy. W poprzednich dniach blokady obejmowały również magazyny paliwa w Galway i Limerick i jedyną krajową rafinerię w Cork. Doprowadziło to do niedoborów paliwa na ponad 100 stacjach.

Zobacz wideo Donald i Donald. Iran - Kuba - Polska

Demonstranci domagają się wprowadzenia limitów cen na paliwa oraz zawieszenia podatku węglowego na okres sześciu miesięcy. Ich zdaniem pomysły rządu są niewystarczające i nieadekwatne do sytuacji. Najważniejsze branżowe organizacje takie jak Irish Farmers Association oraz Irish Road Haulage Association nie angażują się jednak w działania rolników.

Akt sabotażu narodowego

Działania protestujących spotkały się z ostrą krytyką ze strony wielu polityków. Lider partii Fianna Fáil Micheál Martin uznał demonstracje za "akt sabotażu narodowego". Jak wyjaśnił, nie rozumie logiki blokowania dostępu do paliwa w kontekście jego wzrastających cen. Tymczasem rząd nakazał wojsku pozostanie w gotowości do ewentualnego usunięcia blokad na terminalach i rafineriach.

Dotychczas irlandzkie władze zdecydowały o uwolnieniu w marcu pakietu środków o wartości 250 milionów euro, który miał na celu pomoc gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom oraz przeciwdziałać nagłemu wzrostowi cen. Wśród rozwiązań była też obniżka akcyzy na olej napędowy i benzynę.

W piątek ma dojść do spotkania urzędników rządowych z organizacjami branżowymi. W trakcie będzie omawiany obecny kryzys, ale ministerka obrony Helen McEntee potwierdziła, że protestujący nie otrzymali zaproszenia.

Wiele państw musi się zmagać nie tylko ze wzrostem cen paliw, ale też innymi negatywnymi skutkami obecnego konfliktu dla gospodarki. Rośnie inflacja. W Stanach Zjednoczonych indeks cen konsumpcyjnych (CPI) w marcu zwiększył się o 3,3 proc. rok do roku (2,4 proc. w lutym). Jak twierdzą specjaliści, inflacyjne skutki wojny mogą ustąpić dopiero po kilku miesiącach. - Inflacja to problem i będzie się tylko pogarszać. Wyraźnie widać, że wojna w Iranie wyrządza poważne szkody - powiedział Mark Zandi, główny ekonomista w Moody's.

Czytaj też:Tańsze paliwo zostaje z nami na dłużej. Minister finansów przedłuży obniżkę akcyzy

Więcej o: