Jednym z atutów czeskiego przewoźnika RegioJet miała być bogata oferta gastronomiczna. Pasażerowie pociągów tych linii dostają za darmo wodę oraz kawę. Do tego w cenie 2 zł (podczas promocji) można było dokupić sobie sernik. W ciągu nieco ponad dwóch miesięcy działalności zaserwowano blisko 20 tys. filiżanek kawy, a pasażerowie kupili ponad 7,5 tys. porcji sernika z czekoladową kruszonką.
Jeden z pracowników RegioJet, z którym rozmawialiśmy, zdradził nam, że "czasem tych serników lepiej było nie jeść". Kontrola powiatowego inspektora sanitarnego w Krakowie wykazała, że rzeczywiście żywność i woda u tego przewoźnika nie były odpowiednio zabezpieczone.
W poniedziałek (20 kwietnia) przeprowadzono kontrolę interwencyjną w magazynie zlokalizowanym na obrzeżach miasta. "W trakcie czynności kontrolnych stwierdzono nieprawidłowości w zakresie przechowywania środków spożywczych, w tym napojów oraz wyrobów garmażeryjnych. Produkty te magazynowane były w warunkach niespełniających wymogów sanitarnych, a część z nich była przeterminowana" - informują kontrolerzy w komunikacie dla Next.gazeta.pl, w którym potwierdzili, że kontrola dotyczyła właśnie czeskiej spółki.
Do tego poza magazynem na paletach składowano około 16 tys. butelek wody mineralnej, bez zabezpieczenia przed znieczyszczeniami. "W wyniku przeprowadzonych działań Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Krakowie wydał decyzję o zamknięciu obiektu oraz o utylizacji znajdujących się w nim przeterminowanych środków spożywczych, a także wody mineralnej przechowywanej na zewnątrz" - czytamy w komunikacie.
Inspektor sanitarny ustalił, że magazyn w ogóle nie miał zgody na przechowywania żywności (taką decyzję powinien mu wydać Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Krakowie), a razem z jedzeniem i wodą składowano także odpady zapakowane w worki. "Sprawa została przekazana do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie celem podjęcia dalszych działań" - informuje Inspektorat.
Tymczasem Lukáš Kubát, rzecznik RegioJet, przekazał nam, że "obsługa i transport żywności odbywały się zgodnie z obowiązującymi normami sanitarnymi". Zapewniał, że "ewentualne pojedyncze uchybienia były rozwiązywane wewnętrznie i nie miały charakteru systemowego". Od pracowników usłyszeliśmy jednak, że zdarzało się przewozić żywność w workach na śmieci, zamykanych w toaletach.
Więcej o warunkach pracy w RegioJet przeczytasz w tekście Wyborcza.biz - Kulisy pracy w RegioJet. "Pracownicy spali w wagonach na bocznicy". Jest kontrola PIP.