Wolny piątek zamiast owocowych czwartków. Wedel testuje krótszą pracę

Pracownicy Wedla będą pracować krócej. Lotte Wedel właśnie ogłosił, że dostaną jeden dodatkowy wolny piątek w miesiącu. Firma chce sprawdzić, czy krótszy czas pracy przełoży się na większą efektywność, lepszą organizację i mniejsze zmęczenie zespołów.
Fot. Michał Niedbał / Agencja Wyborcza.pl

"Czas to dziś jedna z najważniejszych walut" - napisał Wedel w komunikacie opublikowanym na LinkedInie. Producent słodyczy rozpoczyna pilotaż nowego benefitu pracowniczego, który zakłada jeden dodatkowy wolny piątek w miesiącu.

W praktyce oznacza to 12 dodatkowych dni wolnych w roku. Program ma działać testowo do końca 2026 roku. Jak podkreśla firma, celem nie jest wyłącznie poprawa komfortu pracowników. Wedel chce sprawdzić również, jak krótszy czas pracy wpłynie na produktywność, koncentrację i realizację celów biznesowych.

Zobacz wideo Piątek prawem, nie towarem?

"Zaufanie zamiast kontroli"

Do sprawy odniósł się także prezes firmy Maciej Herman. Jak zaznaczył, firma traktuje projekt jako eksperyment organizacyjny.

- W Wedlu lubimy eksperymentować (...), dbamy o "czas razem", dbamy też o naszą cenną energię - podkreślił Herman.

Wedel zaznacza, że nowe rozwiązanie ma opierać się bardziej na zaufaniu niż kontroli czasu pracy. Firma chce obserwować, czy zespoły będą w stanie utrzymać efektywność mimo krótszego czasu pracy. Na razie nie wiadomo jeszcze, ilu pracowników obejmie program.

Krótsza praca coraz częściej trafia do firm

Eksperyment Wedla wpisuje się w szerszą dyskusję o skracaniu czasu pracy. Od początku roku trwa także rządowy pilotaż finansowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Bierze w nim udział 80 podmiotów z całego kraju - są to jednak głównie urzędy, instytucje publiczne i placówki kultury.

Testowane są różne modele: czterodniowy tydzień pracy, krótsze dniówki albo dodatkowe dni wolne. Pracownicy zachowują przy tym pełne wynagrodzenia.

Plusy i minusy

Wedel może się uczyć na doświadczeniach innych organizacji. W Dobiegniewie (woj. lubuskie), gdzie urząd testuje m.in. czterodniowy tydzień pracy, krótsze dniówki i dodatkowe dni wolne, szybko okazało się, że kluczowe są zastępstwa, podział obowiązków i tempo realizacji zadań. Marcin Zbrzyzny, zastępca burmistrza Dobiegniewa, mówi, że pracownicy chwalą większą ilość czasu dla rodziny i odpoczynek. A urząd odnotował spadek absencji chorobowej - z około pięciu godzin zwolnień lekarskich miesięcznie na pracownika do niespełna dwóch.

Benefity tego rozwiązania niewątpliwie istnieją, ale - jak zaznacza Marcin Zbrzyzny - trzeba też brać pod uwagę ewentualne minusy. - Terminy robią się coraz krótsze, a realizacja zadań wymaga większej koncentracji i zaangażowania. Pracownicy zwracają uwagę, że presja czasu jest dziś największym minusem tego rozwiązania - relacjonuje.

Firmy szukają nowego sposobu na przyciąganie ludzi

Dodatkowe wolne dni coraz częściej stają się elementem walki o pracowników. Firmy próbują przyciągać kandydatów nie tylko wysokością pensji, ale też większą elastycznością i możliwością zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym.

Zwłaszcza młodsi pracownicy coraz częściej deklarują, że nie chcą już budować życia wyłącznie wokół pracy. Krótszy czas pracy ma być odpowiedzią na rosnące zmęczenie, wypalenie zawodowe i problemy z przeciążeniem obowiązkami.

- Testujemy i wspólnie sprawdzamy, jak działamy, jak zarządzamy swoją odpowiedzialnością, energią i koncentracją na celach - mówi Agata Mechlińska, Dyrektorka Doskonałości Organizacyjnej w firmie Wedel  - Bardzo liczymy na to, że osoby, których specyfika pracy umożliwia taką elastyczność, będą z przyjemnością korzystać z tego wyjątkowo przyjemnego czasu dla siebie i bliskich.

Na razie nie wiadomo, czy "wedlowskie wolne piątki" zostaną z firmą na stałe. O tym mają zdecydować dopiero wyniki pilotażu pod koniec roku.

Więcej o: