Koniec maja jest uznawany za wstęp do sezonu wakacyjnego. Wybierając się nad polskie morze, należy przygotować się nie tylko na koszty związane z wynajęciem domku lub miejsca na polu namiotowym. Na każdym kroku można bowiem zderzyć się z "ukrytymi" opłatami.
Wynajęcie wolnego domku na tydzień we Władysławowie (woj. pomorskie) może kosztować rodzinę nawet 5–6 tys. zł – podaje "Fakt". W przypadku tańszych propozycji cena spadnie do około 3 tys. zł.
Polacy mogą jeszcze bardziej zaoszczędzić na wydatkach, decydując się na wypoczynek pod namiotem, ale również tutaj trzeba liczyć się z licznymi kosztami. Opłaty pobierane są bowiem m.in. za przyłączenie do prądu i wody, pobyt każdej osoby na polu namiotowym, za parking dla samochodu, a nawet za prysznic. Jeden z obiektów pobiera opłatę w wysokości 10 zł od osoby za ok. 10 minut pod prysznicem.
Kolejna "ukryta" opłata dotyczy pobytu psa na biwaku. Właściciele pól namiotowych często wymagają dodatkowej opłaty za obecność zwierząt. Campingi samodzielnie ustalają jej wysokość, ale zazwyczaj chodzi o kwoty rzędu 15–25 zł od zwierzaka za dobę. Niektórzy właściciele mogą też domagać się, aby pies podczas pobytu był trzymany na smyczy, a nawet miał założony kaganiec.
Ponadto turyści na campingu muszą liczyć się z ewentualnymi karami. Przykładowo na jednym z pól namiotowych w okolicach Władysławowa pobierana jest grzywna w wysokości 100 zł za zakłócenie ciszy nocnej.
Pobyt na polu namiotowym oznacza wiele opłat, ale docelowo nadal może to być tańsza alternatywa dla domku. Jak pisze "Fakt", na jednym z campingów położonym około 150 metrów od bałtyckiej plaży pobierane są następujące opłaty:
Na innym polu namiotowym nad Bałtykiem rodzina z dwójką dzieci w wieku szkolnym zapłaci za tygodniowy pobyt nawet 2 tys. zł. Doba w sezonie dla czterech osób (dwie dorosłe oraz dwoje dzieci) to koszt około 200 zł. Dodatkowe opłaty są naliczane za dostęp do prądu (31 zł za dobę), parking (30 zł za dobę) oraz internet (5 zł za cały pobyt). Za dostęp do pralki trzeba wydać kolejne 25 zł. Do tego mogą dochodzić inne "ukryte" wydatki.
W gminach atrakcyjnych turystycznie lub uzdrowiskowo obiekty pobierają również tzw. opłatę klimatyczną (w przepisach funkcjonującą jako opłata miejscowa lub uzdrowiskowa). Środki te przeznaczane są m.in. na utrzymanie czystości, ochronę środowiska i rozwój infrastruktury turystycznej.
Dodatkowa kwota doliczana jest już podczas meldunku w hotelach i na kwaterach. Najpopularniejsze uzdrowiska nad Bałtykiem, takie jak Świnoujście czy Kołobrzeg, pobierają z tego tytułu maksymalną ustawową stawkę w wysokości 6,67 zł za dobę od osoby. W Jastrzębiej Górze i Władysławowie stawka ta wynosi 3,30 zł. Na Helu jest to 3 zł, a w Jantarze – 2 zł.