Obecnie obowiązujące przepisy określają jedynie temperaturę minimalną w miejscu pracy. W pomieszczeniach biurowych temperatura nie może być niższa niż 18 stopni Celsjusza. Z kolei w przypadku pozostałych miejsc pracy słupek rtęci nie może spaść poniżej 14 stopni Celsjusza.
Resort pracy chce zmienić przepisy, a w obliczu fali upałów w Polsce wezwał do pilnego procedowania projektu rozporządzenia, które ma wprowadzić pojęcie temperatur maksymalnych.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powiadomiło, że projekt dotyczący bezpieczeństwa pracy w wysokich temperaturach będzie rozpatrywany już w poniedziałek 29 czerwca na specjalnym, dodatkowym posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów.
W środę Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa resortu pracy, zwróciła się do przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów, ministra Macieja Berka, z prośbą o możliwie pilne procedowanie projektu. Jak wskazywała, wysokie temperatury mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pracowników, a pracodawcy potrzebują czasu na wdrożenie rozwiązań organizacyjnych i technicznych poprawiających warunki pracy.
- Prawo musi nadążać za zachodzącymi zmianami, również klimatycznymi. Dotyczy to także regulacji obejmujących nasze miejsca pracy. Potrzebujemy przepisów, które kompleksowo będą chronić pracowników przed negatywnymi skutkami wysokich temperatur. Praca musi być bezpieczna, a zdrowie i życie pracowników chronione - mówiła ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Ministerstwo przypomniało również w kontekście ekstremalnych upałów w Polsce, że już teraz na pracodawcach ciąży obowiązek ochrony zdrowia i życia pracowników oraz zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Oznacza to również konieczność odpowiedniego organizowania pracy z uwzględnieniem zmieniających się warunków jej wykonywania, w tym wysokich temperatur.
W tym tygodniu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy Marcina Staneckiego o podjęcie wzmożonych kontroli w czasie upałów. Chodzi o weryfikację przestrzegania przez pracodawców obowiązków związanych z ochroną pracowników przed skutkami wysokich temperatur.
Propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zmienia zasady dotyczące wykonywania pracy podczas upałów. Nowe przepisy wprowadzają temperatury maksymalne. Zgodnie z propozycją resortu, jeśli termometry pokażą co najmniej 35 stopni Celsjusza, to praca musiałaby zostać tymczasowo wstrzymana.
Większą ochronę uzyskaliby pracownicy, którzy zajmują się pracą fizyczną na otwartej przestrzeni. Osoby te są szczególnie narażone na upały. Ministerstwo chce, aby w przypadku pracowników, których wydatek energetyczny przekracza 1500 kcal (6280 kJ) u mężczyzn lub 1000 kcal (4187 kJ) u kobiet, temperatura maksymalna wynosiła 32 stopnie Celsjusza.
W projekcie uwzględniono też warunki m.in. dla pracy biurowej, która zwykle wiąże się z bardziej komfortowymi warunkami. Dla lekkich i umiarkowanych obowiązków temperatura graniczna miałaby wynieść 28 stopni Celsjusza.
Resort pracy zaznacza, że po przekroczeniu określonej maksymalnej temperatury pracodawca będzie miał obowiązek zastosować rozwiązania, które pozwolą skutecznie obniżyć temperaturę. Wskazano m.in. na zainstalowanie klimatyzacji lub wprowadzenie zmian organizacyjnych.
W projekcie rozporządzenia przewidziano, że w przypadku pracy biurowej chodzi o:
Ale jeśli mimo zastosowania określonych rozwiązań nie uda się obniżyć temperatury, praca musiałaby zostać wstrzymana po przekroczeniu limitów wskazanych w przepisach. Ministerstwo zaproponowało też wyjątki dla prac uznanych za niezbędne.
"Ze względu na różnorodność obecnie stosowanych przez pracodawców sektora publicznego rozwiązań zapewniających komfort pracy pracowników nie jest możliwe oszacowanie tych kosztów dla budżetu państwa ani budżetów jednostek samorządu terytorialnego" - wskazano w ocenie skutków regulacji dołączonych do projektu rozporządzenia.
Jak zauważa "Fakt", projekt już wcześniej napotkał pewne trudności. Ministerstwo Infrastruktury w stanowisku do projektu rozporządzenia podkreśliło, że określenie limitów temperatur może spowodować opóźnienia w inwestycjach drogowych. Resort wskazał m.in. na konieczność przedłużania kontraktów, co powodowałoby skutki finansowe wynikające z przedłużenia prac.
Ministerstwo Finansów zaznaczyło, że jednostki organizacyjne Krajowej Administracji Skarbowej zarządzają około 900 budynkami, w których tylko 20 proc. pomieszczeń jest wyposażonych w urządzenia zapewniające utrzymanie odpowiedniej temperatury. Z kolei szef Kancelarii Premiera ocenił, że może zabraknąć czasu na założenie klimatyzacji, ponieważ nowe przepisy miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2027 r.