Na leczenie uzdrowiskowe każdego roku wyjeżdżają setki tysięcy osób. Przygotowanie pobytu wymaga wcześniejszego zaplanowania noclegów, zabiegów, wyżywienia i pracy personelu. Kiedy skierowanie nie zostaje wykorzystane, a informacja o rezygnacji przychodzi zbyt późno lub nie pojawia się wcale, zwolnionego miejsca często nie da się przekazać kolejnej osobie. Dlatego coraz więcej uwagi poświęca się temu, jak ograniczyć takie sytuacje.
Leczenie uzdrowiskowe pozostaje popularną formą świadczeń finansowanych przez NFZ. Z danych Funduszu przekazanych WP Finanse wynika, że w 2024 roku skorzystało z niego 431 597 pacjentów. Rok później było ich 441 865, natomiast w pierwszej połowie 2026 roku odnotowano 209 093 osoby. Nie wszystkie skierowania kończą się jednak pobytem w uzdrowisku. W pierwszym półroczu 2026 roku nie zrealizowano blisko 12 tys. skierowań na leczenie uzdrowiskowe, czyli 5,49 proc. zakontraktowanych świadczeń w tym okresie. Ich wartość przekroczyła 75,5 mln zł. Kwoty tej nie należy utożsamiać z ostateczną stratą finansową sanatoriów. Przedstawiciel Polskiej Grupy Uzdrowisk wyjaśniał, że część świadczeń może zostać zbilansowana lub wykonana w późniejszych terminach. Dane pokazują jednak, jak duża jest skala niewykorzystanych świadczeń.
Każdy turnus wymaga przygotowań jeszcze przed pojawieniem się kuracjuszy. Placówka organizuje zakwaterowanie, posiłki i zabiegi oraz ustala pracę personelu. Nieoczekiwany brak pacjenta może więc wymagać zmian, szczególnie jeśli uzdrowisko dowiaduje się o nim dopiero tuż przed rozpoczęciem leczenia. W czterech podmiotach należących do Polskiej Grupy Uzdrowisk w pierwszym półroczu 2026 roku odnotowano 1174 niedojazdy lub niezrealizowane skierowania NFZ. Dane obejmują Uzdrowisko Cieplice, Uzdrowisko Świeradów Zdrój, Uzdrowiska Kłodzkie oraz Uzdrowisko Połczyn. W jednej ze spółek w pierwszych turnusach roku udział takich przypadków sięgał około 20 proc. Problem dotyczy również osób oczekujących na leczenie. Jeśli placówka otrzyma informację o rezygnacji odpowiednio wcześnie, ma większą szansę przekazać miejsce kolejnemu pacjentowi. Gdy wiadomość przychodzi w ostatniej chwili, możliwości działania są znacznie mniejsze.
Powody niewykorzystania skierowania bywają bardzo różne. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, odpowiadając na interpelację poselską, wymienił między innymi preferowanie uzdrowisk nad morzem, chęć wspólnego wyjazdu z małżonkiem oraz wybieranie terminów przypadających na wakacje. Na decyzję wpływają również trudności z dojazdem, konieczność opieki nad bliską osobą, sytuacja finansowa czy wcześniej opłacony wyjazd. Niektórzy pacjenci obawiają się też zimowych turnusów. Wśród powodów wskazywano ponadto nieodebranie korespondencji z NFZ.
Ministerstwo Zdrowia i NFZ analizują rozwiązania, które mają ograniczyć liczbę niewykorzystanych miejsc w sanatoriach. Jedna z propozycji przewiduje 12-miesięczną karencję dla osoby, która nie przyjedzie na turnus i wcześniej nie poinformuje o rezygnacji. W takim przypadku kolejne skierowanie mogłaby złożyć dopiero po roku od zakończenia niezrealizowanego pobytu. Rozważany jest też obowiązek podawania aktualnego numeru telefonu i adresu e-mail. Uzdrowisko miałoby przypominać o wyjeździe 30 dni wcześniej, a pacjent potwierdzałby przyjazd najpóźniej 21 dni przed rozpoczęciem leczenia. Dzięki temu zwolnione miejsce można byłoby wcześniej zaproponować innej osobie. Na razie są to wyłącznie propozycje, a nie obowiązujące przepisy. NFZ nie wydał jeszcze oficjalnej opinii w tej sprawie.
Źródła: finanse.wp.pl, portalsamorzadowy.pl, fakt.pl
Chcesz częściej widzieć materiały z Next.gazeta.pl w swoich wynikach wyszukiwania? Dodaj nasz portal do listy Preferowane źródła Google. Dzięki temu wybrane treści będą mogły pojawiać się wyżej. Możesz zrobić to za pomocą linku: https://www.google.com/preferences/source?q=next.gazeta.pl. Całość zajmuje tylko chwilę, a listę ulubionych źródeł da się w każdej chwili edytować.