Osoba podszywająca się pod Susie Wiles, szefową personelu Białego Domu, nawiązała kontakt i wymieniała się wiadomościami z premierem Wielkiej Brytanii Andym Burnhamem, donosi "Politico", które powołuje się na cztery źródła.
Burnham szybko jednak nabrał podejrzeń i przerwał wymianę zdań.
Brytyjski rząd odmówił komentarza, powołując się na względy bezpieczeństwa. Redakcja "Politico" ustaliła jednak, że w korespondencji Burnahm nie ujawnił żadnych wrażliwych danych, a cały incydent nie stanowił zagrożenia. Brytyjski premier wymienił "kilka pozbawionych znaczenia wiadomości".
Choć według źródeł negatywne skutki podszycia się pod Wiles się nie pojawiły, to ambasada Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie powiadomiła o sprawie Biały Dom. Brytyjski wywiad obawia się bowiem, że telefon szefowej personelu amerykańskiego rządu mógł zostać zhakowany. Wiles w zeszłym roku dzieliła się ze współpracownikami informacją, że ktoś włamał się na jej telefon, jak donosił wówczas "The Wall Street Journal".
W 2022 roku, kilka tygodni po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, ofiarami podobnego oszustwa padli ówcześni ministrowie obrony i spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii, Ben Wallace i Priti Patel. Obaj prowadzili korespondencję z Rosjanami, którzy podszywali się pod ukraińskich polityków.
Z kolei w 2024 roku szef brytyjskiej dyplomacji David Cameron rozmawiał krótko z osobą podszywającą się pod byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę. W każdym z przypadków urzędnicy mieli szybko zorientować się, że są oszukiwani, zanim wyjawili informacje, który mogły być cenne dla wrogiego wywiadu.