Prąd tańszy niż w taryfie. Zmiana sprzedawcy może się w końcu opłacać. Mamy wyliczenia

Ceny prądu w 2027 r. mogą mocno wzrosnąć, ale część gospodarstw domowych może się przed podwyżką zabezpieczyć. Już teraz są oferty, gdzie prąd jest tańszy niż w taryfie URE.
Taryfa URE nie musi być najtańsza - gdy ceny prądu rosną, warto poszukać innych opcji.
fot. Dominik Sadowski / Agencja Wyborcza.pl

Ceny prądu w 2027 r. mogą wzrosnąć o 18 proc. Tak wynika z notowań cen energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii. Jak policzyło biuro maklerskie Pekao, opłata za kilowatogodzinę w taryfie Urzędu Regulacji Energetyki ze stałą ceną przez całą dobę (G11) może wzrosnąć z 0,61 zł do 0,73 zł.

Nowe taryfy URE na przyszły rok poznamy w połowie grudnia. Już teraz można spróbować się zabezpieczyć i zmienić sprzedawcę prądu.

Zobacz wideo Za czasów PiS-u znacznie wzrósł udział zielonej energii, więc skąd ten bunt?

Ceny prądu - nie zawsze warto być w taryfie

Sprzedawcę energii elektrycznej Polacy mogą zmienić już od 2007 roku. Do tej pory na taki krok zdecydowało się ponad 1 mln odbiorców.

A co z pozostałymi? Nie jest tak, że Polacy są chronieni przed podwyżkami, bo obowiązują taryfy URE. Taryfy obejmują tylko wycinek rynku. 

Ok. 9,5 mln gospodarstw domowych płaci za prąd według zatwierdzanych taryf, ale pozostałe 6,1 mln ma ofertę nietaryfową. To głównie klienci działającej na terenie Warszawy firmy E.ON, część klientów Taurona, która wcześniej korzystała z usług spółki Vattenfall oraz osoby, które zmieniły sprzedawcę i wyszły z urzędowej taryfy.

Czy zmiana sprzedawcy się opłaca? Obowiązuje wolny rynek i trzeba szukać promocji. Przed podjęciem decyzji obowiązkowym punktem jest przejrzenie swoich dotychczasowych rachunków i posłużenie się kalkulatorem, żeby sprawdzić, czy zmiana nam się opłaci. 

Czytaj też: Ceny energii w górę. Wiemy, o ile wyższe będą rachunki za prąd

Te oferty mogą być tańsze niż URE

Orlen (który za czasów PiS wchłonął energetyczną firmę Energa) zaoferował swoją pierwszą ogólnokrajową ofertę sprzedaży energii elektrycznej. 

Umowę zawiera się na czas nieokreślony (można ją wypowiedzieć), a cena prądu wynosi 0,599 zł za kilowatogodzinę brutto przez 3 lata.

Oferta miała się skończyć w sierpniu, ale Orlen wydłużył ją przynajmniej do końca września.

To (symbolicznie, ale jednak) mniej niż teraz kosztuje prąd w taryfie URE (0,61 zł brutto). W dodatku cena jest zagwarantowana na 3 lata, więc w obliczu spodziewanych podwyżek oferta może być obiektywnie atrakcyjna. 

Z drugiej strony, niektórzy komentatorzy odwracają sytuację i argumentują, że skoro firmy chcą zamrażać ceny prądu, to pewnie robią to w obliczu spodziewanych obniżek. Póki co jednak dane giełdowe wskazują na scenariusz podwyżek od 2027 r.

Ale uwaga! Do oferty Orlenu trzeba doliczyć 12,30 zł brutto opłaty handlowej (jeszcze w sierpniu było to ok. 5 zł). Takich opłat handlowych nie ma w ofertach regulowanych przez URE. W zamian za opłatę klient dostaje jednak usługi dodatkowe: 3 000 punktów na start w aplikacji Orlen Vitay, pomoc elektryka w przypadku awarii (3 wizyty w ciągu roku, każda wizyta: 300 zł na dojazd i diagnozę, 700 zł na robociznę i części).

Ceny prądu w 2027 r. Liczymy, czy to się może opłacić

Pytanie brzmi, czy opłaci się płacić 12,3 zł miesięcznie więcej w zamian za niższą cenę kilowatogodziny? Opłacalność zależy oczywiście od tego, ile będzie kosztował prąd w taryfie URE. To akurat łatwo policzyć: szacujemy (na podstawie danych Pekao), że prąd w przyszłym roku będzie kosztował 0,73 zł, czyli o 0,131 zł więcej niż w ofercie MyOrlen.

Czytaj też: Prezes URE zdecydował o taryfach na koniec roku. Takie będą ceny prądu

Dzielimy dodatkową opłatę 12,3 zł przez 0,131 zł (potencjalne oszczędności na 1 kWh). Wynik to próg opłacalności: 93,9 kWh miesięcznie, czyli około 1127 kWh rocznie. To bardzo niskie zużycie - gospodarstwa domowe w blokach zużywają zwykle około 2-5 tys. kWh rocznie, a w domach jednorodzinnych zużycie jest jeszcze większe.

Pod tym linkiem znajdziesz wszystkie zagregowane przez URE dostępne oferty sprzedaży energii. 

Wcześniej ofertę na 2 lata promował E.ON - sprzedawca energii z urzędu na terenie Warszawy, który jednak w odróżnieniu od państwowych firm nie musi przedstawiać URE taryf do zatwierdzania. E.ON oferuje 0,61 zł brutto do końca tego roku, a następnie 0,67 zł brutto do końca 2028 r. To nieco więcej niż Orlen, wyższa jest też opłata handlowa - wynosi 19,31 zł miesięcznie.

Ale po pierwsze, to i tak mniej niż wynosi teoretyczna cena prądu zatwierdzana przez URE (do której E.ON zwykle równa i nieco ją przekracza), a po drugie, klienci E.ON i tak płacą opłatę handlową, niezależnie jaką ofertę wybiorą.

Ceny energii to jednak nie cały rachunek za energię. Faktura za prąd to także opłaty za przesył i opłaty urzędowe. Właśnie od tego roku w górę poszły opłaty dodatkowe widoczne na rachunkach za energię: tzw. opłata mocowa na wsparcie zielonej energii, opłaty handlowe i w zależności od umowy cena za kWh. Skala podwyżek wyniosła ok. 18-20 zł miesięcznie. 

Więcej o: