Zatwierdzone przez prezesa URE zmiany taryf dotyczą sprzedaży energii elektrycznej do odbiorców uprawnionych, w tym gospodarstw domowych pięciu największym spółkom. Są to PGE Obrót, Tauron Sprzedaż, Enea i Energa Obrót, Tauron Sprzedaż GZE. "Średnia cena sprzedaży energii elektrycznej w zatwierdzonych przez Prezesa URE zmianach taryf wyniesie 572,64 zł/MWh i będzie obowiązywała od 1 października do 31 grudnia 2025 r. Przy czym ceny wynikające z taryf, nie przełożą się na rachunki gospodarstw domowych w tym roku. Dla grupy odbiorców uprawnionych, w tym dla gospodarstw domowych wciąż będzie obowiązywała cena 500 zł/MWh netto" - można przeczytać na stronie URE.
Podstawą prawną do zmiany taryf na ostatni kwartał 2025 r. jest ustawa z dnia 23 kwietnia 2025 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 roku oraz w 2024 roku w związku z sytuacją na rynku energii elektrycznej. Ustawa obowiązuje od 30 kwietnia 2025 roku. Do 31 lipca br. spółki energetyczne miały czas na złożenie do Prezesa URE wniosków o zmianę taryf, co uczyniły w terminie. Prezes URE nie zatwierdził natomiast taryfy spółce E.ON.
Średnia cena sprzedaży energii elektrycznej za ostatnie 3 miesiące wyniesie 572,64 zł/ MWh (Do 30 września poziom to 622,8 zł/MWh). Podstawowa taryfa G11 dla odbiorców z grupy G dla spółki PGE Obrót wyniesie 576 zł/MWh netto. Tyle samo wyniesie taryfa Enei. Dla Enei-Obrót będzie to 574,6 zł/MWh netto, natomiast dla Tauron Sprzedaż GZE cena to 574,1 za MWh netto. Aż 16,5 mln odbiorców energii elektrycznej w Polsce znajduje się w grupie taryfowej G. Dane prezesa URE wskazują, że w 2024 roku ponad 10 mln z nich korzystało z cen taryfowych, natomiast 6 mln z ofert wolnorynkowych.
Równocześnie nie nastąpią zmiany cen w przypadku odbiorców uprawnionych (również gospodarstw domowych). Odbiorcy mają prawo do cen zamrożonych na poziomie 500 zł/MWh. Za różnicę pomiędzy taryfą a ceną zamrożoną płaci państwo. - Taryfy zatwierdzone przez URE to bardzo ważny krok w kierunku odejścia od mrożenia cen prądu w 2026 roku. Mrożenie cen to rozwiązanie tymczasowe - podejmujemy szereg działań, aby od nowego roku nie było ono już potrzebne. Niższe taryfy oznaczają także niższe koszty mrożenia i więcej środków w budżecie na inne ważne wydatki, takie jak bezpieczeństwo, ochrona zdrowia czy wsparcie społeczne - wyjaśnił minister energii Miłosz Motyka. Szef resortu wyraźnie też zaznaczył, że rząd robi wszystko, aby "ceny energii elektrycznej dla polskich rodzin były jak najniższe".
Czytaj też:Co z obniżką cen prądu o 33 proc.? Prezydent Nawrocki: Wybieramy już dzień
Źródła:URE, gov, Bankier