Orlenowi grozi 1,2 mld dol. kar. W tle tajemnicza wycieczka do Malezji

Orlen miał zawrzeć bardzo niekorzystną umowę z malezyjską spółką. Spółka zgłosiła sprawę do prokuratury. W tle nietypowa wizyta zagraniczna członka zarządu koncernu.
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Orlenowi grozi 1,2 mld dol. kar, czyli ponad 4 mld zł - dowiedział się Business Insider. Jeszcze za czasów Daniela Obajtka koncern miał zawrzeć umowę z malezyjską firmą na sprzedaż tlenku etylenu. Umowa przewidywała dostawy surowca od początku 2024 r. oraz od stycznia 2027 r. aż do końca 2048 r. Problem w tym, że - według obecnych władz petrochemicznego giganta - "konsekwencje mogą być dla spółki katastrofalne". O sprawie pisało też Radio Zet.

Umowa Orlenu. Sprawa w prokuraturze 

Wspomniany surowiec miał być uzyskiwany z instalacji kompleksu petrochemicznego Olefiny III. Jak jednak opisuje Business Insider, już w 2021 r. było pewne, że inwestycja ta ma 15-miesięczne opóźnienie. Mimo to "członkowie zarządu oraz rady nadzorczej Orlenu podjęli decyzję o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy, chociaż mieli świadomość opóźnień w budowie specjalistycznego zakładu oraz byli świadomi wysokich kar". 

Zobacz wideo Jak uszkodzenie rurociągu w Arabii Saudyjskiej wpłynie na Polaków

Za niewywiązanie się z umowy Orlen może zapłacić wspomniane 1,2 mld dol. kar. Teoretycznie surowiec ma być dostarczany już od 2027 r. To jednak jest nierealne. Dlatego obecne władze Orlenu próbują doprowadzić do ugody, aby oddalić ryzyko wypłaty ogromnej kwoty z kasy kontrolowanej przez państwo spółki.

Kontrowersyjna wycieczka członka zarządu Orlenu

Sprawa jest zgłoszona do Prokuratury Rejonowej w Warszawie. Dotyczy "sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej". Grozić za to może do trzech lat więzienia. W złożonym przez Orlen zawiadomieniu często pada nazwisko Michała Roga, który jako członek zarządu firmy od września 2018 r. do lutego 2024 r. odpowiadał m.in. za obszar handlu oraz prowadził negocjacje dotyczące tej umowy. 

W dokumencie opisano jego wycieczkę do Malezji, gdzie poleciał, by przeprowadzić negocjacje z polską firmą w sprawie nabycia jej malezyjskich aktywów. Tymczasem po tej wizycie Orlen zdecydował się na podpisanie umowy z malezyjską firmą ws. tlenku etylenu, a nie przejęcie firmy, która byłaby w stanie produkować z niego wysokomarżowe produkty, albo też samodzielnie stworzenie możliwości przerabiania surowca. Bo takie dwie opcje były długo rozważane. 

Co istotne, podróż miała nie zostać odnotowana w systemie księgowo-finansowym Orlenu. Dlatego prokuratura ma zbadać m.in. finansowanie wyjazdu, kontakty negocjatorów oraz ich korespondencję i przepływy finansowe. "Władze Orlenu mają zastrzeżenia do tego, w jaki sposób były prowadzone w tej sprawie rozmowy, bo nie zabezpieczały one interesów spółki" - pisze Business Insider.

Przeczytaj też: Mołdawia wprowadza stan wyjątkowy. Może zabraknąć paliwa i wody. "Kryzys dostaw". 

Więcej o: