Jak podaje Reuters, McDonald’s używa sztucznej inteligencji do ustalania cen w poszczególnych lokalach. Cena ma być ustalana w sposób dynamiczny - to znaczy, że nie obowiązuje jedna, stała cena na cały kraj. Sieć, za pomocą narzędzi AI, analizuje aktualną sytuację i inne transakcje. Na podstawie specjalnego algorytmu typuje "optymalną cenę" dla każdego produktu z menu w danym miejscu.
Systemy analizują dane w czasie rzeczywistym. Nie wiemy, jakie dokładnie czynniki algorytm McDonald's bierze pod uwagę. Można przypuszczać, że mogą to być np. związane z godziną, pogodą, dostępnością innych lokali gastronomicznych w okolicy, czy cenami u konkurencji.
Trzeba tu jednak zastrzec, że McDonald's jako franczyza ma własne zasady ustalania cen z franczyzobiorcami. Centrala twierdzi, że franczyzobiorcy mają swobodę ustalania własnych cen. Choć, jak podkreśla Reuters, niektórzy właściciele lokali zgłaszali presję, by przyjmować rekomendacje sztucznej inteligencji.
Taktyka sprzedażowa McDonald's zwróciła jednak uwagę amerykańskich urzędów. Praktyka ustalania cen za pomocą algorytmów poddawania jest coraz większej kontroli i budzi coraz to nowe znaki zapytania.
Powstaje chociażby obawa, że mogłaby ułatwiać nielegalną koordynację cen między konkurentami, czyli zmowę cenową. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, że restauracje umawiają się, że danej okolicy posiłek będzie można zjeść od pewnej kwoty. Jeśli w okolicy nie ma żadnego innego podmiotu, który zaoferuje niższą cenę, jesteśmy skazani na przepłacenie.
Reuters zauważa też, że podążanie za cenami dyktowanymi przez AI już teraz stwarza rozbieżności między cenami w różnych lokalach. Często nawet wtedy, kiedy dzielą je stosunkowo niewielkie odległości.
Przykład? Big Mac w jednej restauracji we Fresno w Kalifornii kosztował 5,69 dol., podczas gdy inna, oddalona o dwie mile, pobierała 6,89 dol. W Nowym Jorku podobną różnicę cenową wynoszącą ponad 11 proc. zaobserwowano między dwiema restauracjami należącymi do tego samego franczyzobiorcy.