Chińczycy mistrzami trollowania. Pół miliarda wpisów rocznie

Robert Kędzierski
Naukowiec z Uniwersytetu Harvarda twierdzi, że na usługach chińskiego rządu pracuje absurdalnie gigantyczna armia internetowych trolli. Zalewają sieć wpisami wychwalającymi władze. Nigdy nie są agresywni. Przekonują, zmieniają temat.

Od dawna wiadomo, że część opinii, które można przeczytać pod umieszczonymi w internecie artykułami jest pisana przez wynajęte osoby. Komentarze w sobie olbrzymią moc, bo osoba, która nie ma wyrobionych poglądów na dany temat łatwo może przyjąć opinię innych. Szczególnie kiedy czyta ją wiele razy.

Przeczytaj też: W Chinach każdy ma iPhone'a. KAŻDY!

Według profesora Gary'ego Kinga z Uniwersytetu Harvarda chińskie władze osiągnęły niechlubne mistrzostwo w tego typu praktykach. Zespół powołany przez uczonego przeanalizował pewną bazę danych, która wyciekła do sieci za sprawą chińskiego blogera. Zawierała dane, które pozwoliły stwierdzić, które z wpisów pojawiających się w sieci zostały opublikowane przez ludzi wynajętych przez rząd. Z analiz wynika, że Chińczycy trollują internet umieszczając niemal pół miliarda wpisów rocznie. Dla porównania - tyle wpisów w ciągu dnia publikują wszyscy użytkownicy Twittera.

Tylko bez agresji

Telegraph podkreśla, że wpisy nie ograniczają się jedynie do wychwalania działań rządu. W sprawach, których nie da się obronić zadaniem urzędników jest... zmiana tematu dyskusji. Tylko po to, by odwrócić uwagę innych od prawdziwych problemów. Trolle nie wykazują się też żadną agresją - są stonowani w wypowiedziach i łagodni.  

Chińskie władze muszą czuć się mocno zagrożone i tak totalnie kontrolowanym internetem. Chcą zapewne, by Chińczycy byli przekonani, że w ich kraju nie dzieje się nic złego, wszelkie złe informacje mają być natychmiast "neutralizowane". Dzięki armii internetowych trolli nie wiadomo co jest prawdą...