Bierzesz udział w politycznych dyskusjach na Facebooku? To nie ma sensu - znajomi i tak nie zmienią poglądów

Adam Bednarek
Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń - tylko nielicznych można przekonać w internetowych sporach. Reszta zdania nie zmieni.

Wierzysz, że dzięki facebookowym dyskusjom narodowiec będzie towarzyszył ci na marszu równości? Twoje argumenty sprawią, że wyborca młodej lewicowej partii zagłosuje na wolnorynkowca? Szkoda czasu. Nic takiego się nie stanie. Firma Rantic przepytała 10 tysięcy użytkowników Facebooka, którzy mieli jasno określone poglądy. Wśród ankietowanych znaleźli się republikanie, demokraci i "niezależni”. Odpowiednio 94%, 92% i 85% z nich przyznało, że nigdy nie zmienili swoich politycznych poglądów pod wpływem facebookowych dyskusji. Znaczna większość twardo obstawała przy swoim.

Facebook nie dla polityki? 

Mimo to tylko 36% republikanów, 31% demokratów i 21% "niezależnych” przyznało, że Facebook nie jest dobrym miejscem na polityczne spory. Reszta wciąż uważa, że warto dyskutować, choć jak widać - większego sensu to nie ma.

Jedna z prezentacji Facebooka w ''Nowym Yorku''Jedna z prezentacji Facebooka w ''Nowym Yorku'' Fot. Mark Lennihan AP

Właściwie dlaczego ktokolwiek miałby uważać, że Facebook to dobre miejsce do skutecznej agitacji? Z "prawdziwego życia” dobrze wiemy, że niełatwo zmienić polityczne poglądy i przyznać się do błędu. Kłócimy się nawet przy świątecznych stołach i rodzinnych spotkaniach, wiedząc, że nie przekonamy drugiej osoby, więc naiwne było myślenie, że uda się to na Facebooku.

Fakty się nie liczą 

Tyle że internetowe dyskusje, przynajmniej w teorii, są trochę inne. I właśnie dlatego wyniki badań martwią. W rozmowie twarzą w twarz łatwiej o emocje, czasami brakuje konkretów i merytorycznych argumentów. W internecie można odnieść się do twardych danych, przywołać statystyki czy opinie innych. A mimo to nie pomaga to w przekonaniu do swoich racji. Albo nie wykorzystuje się dostępu do informacji i nie konfrontuje się ich z argumentami innych, albo i tak nikt nie chce takich rzeczy czytać. Każdy wie swoje.

Do czego w takim razie mogą prowadzić polityczne kłótnie na Facebooku? 18% ankietowanych demokratów, 12% republikanów i 9% "niezależnych” wyrzuciło kogoś z grona znajomych ze względu na polityczne posty.

Pokaż kogo popierasz 

Domyślam się, że te wyniki wcale nie zaskakują Facebooka. Od jakiegoś czasu społecznościowy portal pomaga wyrazić swoje zdanie np. przy ważnych, światopoglądowych wydarzeniach. Stąd moda na tęczowe awatary, która zaowocowała wprowadzeniem tymczasowych zdjęć profilowych - tak by można było łatwo i wygodnie wprowadzić fotkę, która pokaże z kim lub z czym się identyfikujemy. Ważne jest to, żeby wyrazić swoje zdanie. I tylko tyle.

Lubimy strony wyrażające nasze poglądy, jesteśmy "znajomymi" z tymi, którzy je dzielą. Przepaść rośnie - przez zalew informacji nie mamy czasu na wyszukiwanie informacji czy badań podważających nasze opinie. Wiedzę czerpiemy często tylko z nagłówków artykułów, nie wgłębiając się w temat. Chaos, wielość informacji dostępnych i pobieżność rozeznania powoduje bezrefleksyjność i trudność w zmianie wcześniej ugruntowanych opinii. Dyskusja zamienia się wojnę, strony siebie nie słuchają, tylko bronią w swoich okopach wcześniej ustalonych pozycji. Cierpi temat "rozmowy”.

Tak mówiła psycholog Izabela Dziugieł, dodając przy tym, że to nic nowego, bo od zawsze woleliśmy przebywać w gronie ludzi, którzy myślą podobnie. Strach przed zmianą poglądów również nie jest niczym nowym, ale przecież mogliśmy naiwnie wierzyć, że w Internecie - pełnym źródeł, faktów, informacji - łatwiej będzie przyznać się: "tak, myliłem się, masz rację”. Nic z tego. 

Komentarze (15)
Bierzesz udział w politycznych dyskusjach na Facebooku? To nie ma sensu - znajomi i tak nie zmienią poglądów
Zaloguj się
  • meszugga

    Oceniono 10 razy 4

    Bardzo dobrze bo Facebook jest od pokazywania nogi wystającej z wanny lub pieluchy z kupą zrobioną przez świętego potomka. Od polityki są wybory raz na cztery lata, zresztą wtedy też barany nie potrafią się zachować i wybierają mniejsze zło.

  • hr.kalashnikoff

    Oceniono 6 razy 2

    Od kiedy dyskusje są po to, żeby oponent zmienił zdanie? Nawet gdyby ktoś zmienił zdanie, i tak się nie przyzna. Dyskusje są po to, żeby dowalić przeciwnikom i ewentualnie przekonać do swoich argumentów yosoby postronne.

    W każdych wyborach jest podobno wielka grupa niezdecydowanych, którzy deccydują w ostatniej chwili. Przynajmniej tak twierdzą media, które handlują czasem antenowym i miejscem w gazecie. Na reklamy wyborcze wydaje się setki milionów dolarów. Tak samo twierdzą manipulatorzy od sondaży wyborczych, które podobno zmieniają się dramatycznie z dnia na dzień. Komuś rośnie, komuś opada, bo ktoś coś piwiedział w telewizorze. Czyli ponoć ludzie zmieniają zdanie co i raz to bo są tacy, którzy jeszcze ciągle mają dylemat czy np. głosować na Pana Trumpa czy na żonę Clintona.

  • pjck

    0

    Oczywiście, żę się nie zmieni poglądów mas.
    Można jednak działać inaczej - dywersja, podszywanie się, robienie z głupków jeszcze większych głupków itp.

  • lukibb

    Oceniono 16 razy 0

    Tak samo jak pompowany socjal marketing, zupełnie nie działa a jedynymi beneficjentami tego typu kampanii są firmy promujące takie rozwiązania. Co więcej są badania wskazujące, że jest on szkodliwy, ludzie rzadko korzystają z produktów i usług firm polecanych przez znajomych, więcej, często podświadomie poszukują innych rozwiązań.

  • jeunesse1

    Oceniono 18 razy 0

    Kolejne idiotyzmy wybiórczej, co wy lewacy możecie na ten temat wiedzieć???Wasz poziom wiedzy ,jest mniejszy od zera...

  • pimpao

    Oceniono 31 razy -1

    Ludzie są z natury tępi, argumenty, liczby, fakty nic nie znaczą, kiedy ktoś ma zakutą pałę. Ja niezwykle sobie cenię ludzi, którzy potrafią pod wpływem faktów i danych zmienić własne zdanie, to kwintesencja człowieka myślącego, tacy ludzie to niestety rzadkość.

  • alt-stettin

    Oceniono 5 razy -3

    Współcześnie żadna polityczna dyskusja nie ma sensu. Historia nieraz pokazała, które kierunki polityczne i jaki sposób myślenia o państwie są prawidłowe i zwyciężają, a które wcześniej czy później ponoszą porażkę.

  • indianski

    Oceniono 11 razy -3

    polacy najchetniej dyskutuja z tymi, ktorzy mysla tak jak oni. reszta to zindoktrynowani kretyni

  • bombama

    Oceniono 6 razy -4

    Mnie przekonał jakiś gość co do realizmu koncepcji aliansu z Hitlerem. Przeżyłoby z pewnością dużo więcej polskich Żydów (na Węgrzech - 50% u nas - 5%) a być może skończyłoby się to klęską ZSRR. Czesi którzy współpracowali gorliwie skończyli wojnę z dużo silniejszą gospodarką którą mocno doinwestowali Niemcy. Faktem jest że zabierając nam tereny etnicznie ruskie słabe gospodarczo dostaliśmy od Stalina uprzemysłowione regiony Śląska oraz Wrocław i Szczecin. To nam się bardzo opłaciło nie tylko ekonomicznie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX