Chińska marka Oppo nie cieszy się w Polsce zbyt dużą popularnośią. Tymczasem, jeśli weźmiemy pod uwagę najnowsze dane firmy analitycznej IDC, to okaże się, że w 2016 roku Oppo było czwartym największym producentem smartfonów na świecie, zwiększając swoją sprzedaż o prawie 133 procent.
Oczywiście to efekt silnej pozycji tego producenta na ogromnym chińskim rynku (gdzie jest obecnie liderem). Ambicje Oppo wykraczają jednak daleko poza Państwo Środka. Ta firma chce być marką globalną i dysponuje zasobami, aby ten cel osiągnąć.
Gdy odwiedziłem stoisko Oppo na targach MWC w Barcelonie, to poczułem się niczym klient sklepu Apple Store - minimalizm, dużo bieli, a do tego zbyt miła - jak dla introwertycznego dziennikarza - obsługa. Również smartfony chińskiego producenta mocno (a nawet zbyt mocno) nawiązują do wizualnych rozwiązań zastosowanych w iPhonie oraz do stylu Jony'ego Ive'a, głównego projektanta Apple.
Zresztą, nie musicie mi wierzyć na słowo - zobaczcie sami.
Tak wygląda limitowana edycja smartfonu OPPO F1 Plus dla osób, które są kibicami katalońskiego klubu FC Barcelona i koniecznie chcą o tym wszystkich poinformować.
Właśnie, zapomniałbym - Oppo jest oficjalnym partnerem "Dumy Katalonii".
A tak prezentuje się limitowana edycja najnowszego flagowca Oppo - R9s.
Drugą cechą charakteryzującą Oppo jest chęć bicia wszelkich rekordów. Dla przykładu Oppo Finder był (w chwili swojej premiery) najsmuklejszym smartfonem na świecie. Z kolei Find 7 był pierwszym smartfonem na świecie z aparatem 50 MP.
Oppo lubi pokonywać kolejne granice, co pokazuje, że Chińczycy nie zadowalają się jedynie kopiowaniem rozwiązań od rynkowych hegemonów, ale szukają własnej drogi.
Na tegorocznych targach MWC koncern z Dongguan zaprezentował prototyp smartfona z 5-krotnym bezstratnym zoomem. Opracowana technologia stanowi połączenie 2-krotnego zoomu cyfrowego oraz 3-krotnego zoomu optycznego. Testowałem to rozwiązanie w Barcelonie i muszę przyznać, że prezentuje się ono bardzo obiecująco.
W najbliższym czasie będę bacznie przyglądać się poczynaniom Oppo - również na rynku europejskim. Jestem ciekaw czy nowe "chińskie Apple" pójdzie drogą Huawei - firmy, na którą jeszcze kilka lat temu konkurenci z Korei Południowej patrzyli z politowaniem, a która dziś jest stawiana w jednym rzędzie z Samsungiem i LG.
Oppo musi mieć się jednak na baczności. Równie dobrze może podzielić los Xiaomi. Producent popularnych w Polsce smartfonów swego czasu również był nazywany "chińskim Apple", a dziś przegrywa z prawdziwym Apple nawet w... Chinach.