100 tys. cyberataków dziennie na Polskę. Głównie z terytorium Rosji. "Przestępcy nie wiedzą kogo atakują, dlatego atakują wszystkich"

Robert Kędzierski

F-secure, firma specjalizująca się w cyberbezpieczeństwa, opublikowała raport dotyczący stanu bezpieczeństwa Polski. Wynika z niego, że każdego dnia polscy użytkownicy internetu muszą zmagać się z dziesiątkami tysięcy ataków.

Wraz z rozwijającą się technologią zwiększa się zagrożenie ze strony cyberprzestępców. Dowodzi tego najnowszy raport opublikowany przez firmę F-secure. Wynika z niego że polscy internauci każdego dnia muszą zmagać się ze 100 tys. ataków. 65 proc. z nich przeprowadzonych jest terytorium Rosji. Spora część pochodzi  z Niemiec.

Czytaj też: Keylogger, ransomware, rootkit, botnet - co oznaczają te pojęcia? Warto wiedzieć, co nam zagraża w sieci. 

Jak wyjaśnia Leszek Tasiemski, wiceprezes Rapid Detection Center F-Secure, przestępcy nie wiedzą kogo atakują, dlatego atakują wszystkich.

Tę tezę potwierdza Andrzej Kozłowski, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Cyberataki stanowią bardzo groźne zjawisko dla przedsiębiorstw i to niezależnie od ich wielkości. Skutecznie atakowane są zarówno największe korporacje jak i małe oraz średnie przedsiębiorstwa. Sytuacja ta pokazuje, że cyberbezpieczeństwo to przede wszystkim problem sektora prywatnego. Biorąc pod uwagę, że narzędzia hakerskie są coraz częściej ogólnodostępne, liczba ataków będzie tylko rosnąć. 

- stwierdził. 

Ataki można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to rekonesans - przestępcy badają jego typu komputerem mają do czynienia. Druga kategoria ataków ukierunkowana jest na zainfekowanie komputerów złośliwym oprogramowaniem które uczynił elementem botnetu. Najczęściej wykorzystuje się go ataku taku typu DDoS czyli paraliżu wybranego obszaru sieci. Trzecia grupa ataków to malware, w tym  groźny ransomware. To zarażanie komputerów oprogramowaniem szyfrującym dyski w celu wyłudzenia okupu. Warto skorzystać z naszego poradnika, który pomoże złagodzić skutki takiego ataku. 

Aktualna pozostaje prawda, wedle której komputer podłączony do internetu już po kwadransie zostaje namierzony przez cyberprzestępców którzy podejmują próbę jego zainfekowania.

Należy pamiętać również o tym że fakt, iż cyberatak pochodzi z terytorium Rosji nie oznacza, że atakują nas rosyjscy hakerzy. Za zdecydowaną większością incydentów stoją najprawdopodobniej Chińczycy.

Większość tych ataków udaje się powstrzymać za pomocą najprostszych środków, jak chociażby domowe firewalle, firmowe firewalle czy oprogramowanie antywirusowe. W większości przypadków użytkownicy nawet nie wiedzą o tym, jak często ich maszyna jest atakowana.

- wyjaśnił Tasiemski w rozmowie z agencją Newseria

***

Więcej o: