T1 Plus to smartfon ze średniej-niższej półki stworzony przez czeską firmę Pelitt. Urządzenie jest dostępne w oficjalnej polskiej dystrybucji za ok. 549 zł. Przeznaczone jest zatem dla nieco mniej wymagających użytkowników.
Obudowa telefonu została wykonana z metalu, co nie zdarza się często w smartfonach z tej półki cenowej. Urządzenie jest dość ładne i dobrze leży w dłoni.
Na górnej krawędzi Pelitta znalazło się gniazdo słuchawkowe, a na dole port Micro USB. Po prawej stronie umieszczono włącznik telefonu, a po lewej dwa przyciski do regulacji głośności.
Na tylnej ściance telefonu jest jeszcze głośnik, aparat główny, dwutonowa dioda doświetlająca i czytnik linii papilarnych. Ten ostatni trzeba pochwalić za szybkie i bezbłędne rozpoznawanie odcisku palca.
Niestety, nie można pominąć słabego spasowania górnego i dolnego paska antenowego z resztą obudowy. Tacka mieszcząca dwie karty MicroSIM (lub jedną Micro SIM i jedną kartę Micro SD) jest dość głęboko schowana w obudowie. Czuć to pod palcami i nie wygląda to zbyt estetycznie. Minusem jest także wyraźnie wystający aparat, który przeszkadza nieco w codziennym użytkowaniu.
Smartfon ma ekran o przekątnej 5,5 cala wykończony lekko zaokrąglonym na rogach szkłem, co również jest jest rzadkie w urządzeniach z niższej półki.
Wyświetlacz ma rozdzielczość 720 x 1280 pix, a ich zagęszczenie wynosi 267 ppi. To dość mało. Trzeba jednak pamiętać o niskiej cenie urządzenia.
Ekran wyświetla biel o lekko żółtym odcieniu. Na szczęście szybka korekta kolorów w ustawieniach pozwala dostosować je do swoich preferencji.
Pod maską znalazł się czterordzeniowy procesor MediaTek MT6737 o taktowaniu 1,25 GHz, 3 GB RAM i 16 GB pamięci wbudowanej. To mało wydajna jednostka osiągająca w AnTuTu wyniki na poziomie 30 tys. punktów. Nadaje się jednak do codziennej pracy z telefonem.
Zaskakuje za to obecność aż 3 GB RAM, co nie jest często spotykane w tej cenie. Dzięki niej otwarte aplikacje na długo pozostają w pamięci, co zdecydowanie umila korzystanie ze smartfona.
Firma wyposażyła smartfon we wszystkie moduły standardowo obecne w smartfonie jak Wi-Fi 2,4 GHz, LTE, GPS, Bluetooth 4,1. Zabrakło jednak łączności NFC, której raczej nie spodziewałbym się w telefonie za 550 zł. Dodano jednak Hot Knot, który również pozwala na krótkodystansową wymianę danych.
Pelitt T1 Plus pracuje na prawie czystym Androidzie w wersji 6.0 Marshmallow. Prawie, ponieważ producent dodał do niego sporo ciekawych funkcji, które są niespotykane w tańszych smartfonach.
Jednym z nich jest możliwość podzielenia ekranu na dwie części i działa to całkiem sprawnie. Kolejna to "pływający" przycisk rozwijający przydatne menu funkcyjne. Jest także obsługa gestów i "Turbopobieranie", które łączy szybkość ściągania przez Wi-Fi i 4G/3G.
Niestety, bardzo dużym minusem jest nieprzetłumaczony interfejs. Jedynie najważniejsze elementy zostały napisane po polsku. Opisy znajdujące się głębiej w ustawieniach są już w języku angielskim.
Producent twierdzi, że problem z tłumaczeniem pojawił się tylko w części handlowych egzemplarzy smartfona. Obiecuje także, że nadchodząca (będzie gotowa na jesień) aktualizacja do Androida 7.0 Nougat całkowicie go rozwiąże.
Kolejną kwestią są ikony nawigacyjne umieszczone na dole ekranu. Można konfigurować je na kilka sposobów, jednak przycisk z prawej strony zawsze oznacza wejście w ustawienia tapet i widgetów. Do listy otwartych aplikacji można dostać się natomiast jedynie poprzez przytrzymanie środkowej ikony.
To nie tylko bardzo niewygodne, spowalnia także znacznie pracę ze smartfonem i zwyczajnie denerwuje. Może przydałaby się rozwiązać ten problem w nadchodzącej aktualizacji?
Jeśli chodzi o akumulator obecny w smartfonie to mam dość mieszane uczucia. Ogniwo ma pojemność 2660 mAh. To dość mało jak na urządzenie z ekranem o przekątnej 5,5 cala.
W praktyce bateria wystarcza na maksymalnie 1,5 dnia średnio aktywnego użytkowania. Nie jest źle, choć mogłoby być nieco lepiej. Do zestawu dołączono także ładowarkę (1,5 A), która w miarę szybko podładuje ogniwo w smartfonie.
Pelitt T1 Plus został wyposażony w aparat główny firmy Samsung o rozdzielczości 13 Mpix. Taki opis sugeruje, że zdjęcia zrobione tym telefonem będą dobrej jakości. Tak jednak nie jest.
Trzeba nawet powiedzieć, że aparat jest zdecydowanie największą bolączką smartfona. Zdjęcia w większości przypadków są bardzo słabe. Matryca ma bardzo małą rozpiętość tonalną, dlatego niebo na fotografiach jest bardzo mocno prześwietlone.
Obecność jasnych punktów w kadrze powoduje czasem problemy z odpowiednim dobraniem kolorów i ekspozycją. Nic nie pomaga także użycie trybu HDR.
Nieco odmiennie wyglądają zdjęcia, na których brak bardzo jasnych obszarów. Ekspozycja jest wtedy dobierana poprawnie, a kolory są akceptowalne.
Niestety, obiektyw aparatu ma dość dużą ogniskową, przez co zdjęcia wyglądają na nienaturalnie "przybliżone". To powoduje także problemy ze zmieszczeniem większej ilości obiektów w kadrze.
Porównanie kadrów z Huawei P9 Lite i Pelitt T1 Plus zrobionych z tego samego miejsca:
Bardzo podobne problemy występują w przypadku przedniego aparatu. Tu również obraz jest mocno "przybliżony", o grupowym selfie można więc zapomnieć.
Aplikacja aparatu jest bardzo okrojona z funkcji i ustawień. Robienie zdjęć przy jej pomocy jest również trochę niewygodne.
Sporą zagwozdką jest możliwość zmiany proporcji kadru z domyślnych 16:9 na fotograficzne 4:3. W obu przypadkach rozdzielczość zdjęć wynosi 13 Mpix. Jakie są więc fizyczne proporcje matrycy? A może ta rozdzielczość jest jedynie interpolowana?
W kwestii filmowania wcale nie jest lepiej. Na dodatek aplikacja aparatu nie pozwala na wybór rozdzielczości i frame rate'u wideo. Są tylko opcje "Niski", "Średnie", "Wysoki", "Wysoka"...
Mam wrażenie, że Pelitt T1 Plus to smartfon pełen sprzeczności. Ma słaby procesor i zadziwiająco dużo pamięci RAM, metalową, jednak niezbyt starannie spasowaną obudowę i diody doświetlające LED do obu kamer, a robi bardzo słabe zdjęcia.
Zdecydowanie wolałbym urządzenie, które oferowałoby mniej, jednak bardziej dopracowanych funkcji. Na szczęście producent przygotowuje już aktualizację oprogramowania rozwiązującą problemy.
Telefon kosztuje jednak zaledwie 549 zł. Jest więc idealnym smartfonem dla nieco mniej wymagających użytkowników. To także propozycja dla osób, które oczekują w miarę rozsądnego telefonu za niewielkie pieniądze. Potrafią jednak przeboleć liczne wady tego modelu i bardzo słaby aparat.