Serwis Niebezpiecznik.pl donosi o nowej kampanii wymierzonej w polskich użytkowników Facebooka. Niektórzy otrzymują informacje o tym, że ich przerobione zdjęcia zostały umieszczone w sieci i w związku z tym "powinni coś z tym zrobić".
Wariantów wiadomości jest kilka, chodzi w nich jednak o wywołanie niepokoju u odbiorcy.
Ktoś wrzucił twoje fotki i je przerobił chamsko podpisując warto to komuś zgłosić.
- przekonuje nadawca.
Zareagowanie na wiadomość może prowadzić do kłopotów. Linki zawarte w wiadomością prowadzą bowiem do dwóch stron, które wykradają nasze dane. Pierwsza prosi o login i hasło do Facebooka. Przekazując je użytkownik tak naprawdę może utracić dostęp do konta, bo uzyska je przestępca.
W drugim wypadku ofiara jest proszona o potwierdzenie numeru telefonu. Ofiara nie tylko przekazuje go nieznanym osobom, co może skończyć się utratą prywatności i zasypaniem przez spam. Potwierdzając numer zapiszemy się też do usługi SMS Premium, a to oznacza, że będziemy otrzymywać wiadomości i płacić za każdą ponad 6 zł.
Jeśli nawet przez nieuwagę przekażemy swoje dane do Facebooka jest jeszcze szansa, by nie tracić nad nim kontroli. Wystarczy włączyć dwustopniową weryfikację. Wymaga ona podania kodu SMS - za każdym razem, gdy logujemy się z danego urządzenia lub jednorazowo (możemy wtedy zapamiętać urządzenie jako zautoryzowane). Włączenie dwustopniowej weryfikacji znacząco utrudni zainfekowanie naszych znajomych z Facebooka podobnymi wiadomościami.
Działalność serwisów wyłudzających dane osobowe może być wkrótce obarczone większym ryzykiem. Po pierwsze trudniej będzie zarabiać na nieświadomości użytkowników. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowelizację przepisów wymierzoną w naciąganie na SMS Premium. Nowe przepisy mogą istotnie ograniczyć kosztowny dla konsumentów problem.
Czytaj też: Czy Facebook może uzależnić? Tak, ale w sposób inny niż myślisz.
Kolejne zmiany w prawie mogą uczynić podobne wyłudzanie danych nieopłacalnym. Od połowy roku w życie wejdzie bowiem Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych w UE, w skrócie RODO. Jak wyjaśnia Deloitte, rozszerza ono zakres obowiązków podmiotów przechowujących dane. Za naruszenie przepisów mają grozić też wysokie kary - nawet 20 000 000 euro lub 4 proc. całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorcy z roku poprzedzającego naruszenie. Miejmy nadzieję, że skutecznie odstraszy twórców takich kampanii.
***