Dwa szybkie i mocne ciosy dostała polska branża gier komputerowych w ciągu niecałego tygodnia. Najpierw, pierwszy z gigantów branży gier komputerowych, CD Projekt poinformował o przesunięciu premiery Cyberpunka 2077 o pięć miesięcy, z 16 kwietnia na 17 września 2020 roku. To odbiło się na wartości firmy, której akcje na warszawskiej giełdzie szybko poleciały w dół, by odbić się po informacji o kolejnym tytule AAA, jakim ma być Cyberpunk 2077 Online.
Teraz podobną informację przekazał drugi gigant polskiej branży, firma Techland. Studio jest odpowiedzialne za hitowe i doceniane na świecie Call of Juarez czy Dying Light. Niestety, zła wiadomość dotyczy właśnie sequela tego ostatniego tytułu.
Być może Dying Light 2 to nie tak oczekiwany przez wszystkich tytuł jak Cyberpunk 2077, ale i tak gra zebrała wokół siebie sporą grupkę fanów. Pierwsza część otrzymała oceny na poziomie 75 proc. w portalu metacritic, a zapowiedź następcy, wyglądała bardzo obiecująco.
Produkcja miała pojawić się na wiosnę 2020 roku, a więc data premiery była zbliżona do tej w Cyberpunku. To nie koniec podobieństw, bo Techland o opóźnieniu poinformował w bardzo podobny sposób - pisząc list do fanów, udostępniony potem w mediach społecznościowych.
Powodem opóźnienia jest oczywiście chęć dopracowania gry i dostarczenie tego, co studio obiecało fanom. A to nie byle co, ponieważ Dying Light 2 było już kilkukrotnie nagradzane, mimo że gra jeszcze nie zadebiutowała. Można było jednak zobaczyć jej gameplay chociażby na ubiegłorocznych targach E3. Studio i podpisany pod listem prezes Paweł Marchewką proszą o kontynuowanie wsparcia dla ich pracy, o cierpliwość oraz zrozumienie. Niestety, Techland nie podał nawet przybliżonej daty premiery. Szczegóły na temat gry maja się pojawić w najbliższych miesiącach, a deweloper obiecuje informować, gdy tylko dowie się czegoś nowego.