Białoruś. Wybory prezydenckie na mapach Google. Protestujący oznaczyli blokady policyjne

Podczas niedzielnych wyborów na Białorusi władza blokowała wyjazdy z miast. Zatrzymywano nie tylko obywateli tego kraju, ale także dziennikarzy z zagranicy. Pomocne okazały się mapy Google - na planach białoruskich map zaroiło się od czerwonych znaczników ostrzegawczych.

W Mińsku w niedzielę odbyły się wybory, które według danych tamtejszego rządu ponownie wygrał Alaksandr Łukaszenka. Według wczorajszych sondaży exit poll zdobył on aż 79,7 proc. głosów. Wybory nie odbywały się jednak zgodnie z demokratycznymi zasadami i nie oddają rzeczywistego poparcia obywateli. Jak powiedział agencji Reutera opozycjonista Mikałaj Statkiewicz, wyniki zostały ustalone dawno temu, "władze wybrały kandydatów". To doprowadziło do protestów m.in. w Mińsku. W stolicy na ulice wyszła policja i wojsko, a tamtejsi dziennikarze twierdzą, że w zasadzie wprowadzono stan wyjątkowy. Odnotowały to także mapy Google, mimo prób odcięcia od internetu przez urzędujące władze.

Zobacz wideo Napięta sytuacja na Białorusi. Kto będzie prezydentem?

Białoruś. Blokady milicji widoczne na Google Maps

To, jak zablokowano miasta na Białorusi, można było obserwować na mapach Google. Vadim Makarenko, dziennikarz "Gazety Wyborczej", zajmujący się danymi, udostępnił zrzuty ekranu z Google Maps. Widnieją na nich Brześć, Mińsk oraz Grodno, na których roi się od czerwonych znaków oznaczających blokady drogowe i zamknięte strefy. W poniedziałek przed południem blokady nadal były w Grodnie i na części dróg w Mińsku.

Jak podaje portal DobreProgramy.pl, zmiany można było śledzić na bieżąco od około godziny 22:00. Za ich wprowadzanie odpowiadają użytkownicy, zatem oznaczenia blokad zostały dodane przez Białorusinów, którzy najpewniej brali udział w protestach. Informacje o miejscu blokad są wyjątkowo cenne, gdyż służby bezpieczeństwa zatrzymują nie tylko protestujących, ale także dziennikarzy, również tych z zagranicy, w tym m.in. reporterów rosyjskiej telewizji Dożd.