Spider-Man: Miles-Morales jeszcze przed premierą wywołał pewną konsternację u graczy. Nikt z nas tak do końca nie wiedział, czy mamy tu do czynienia z pełnoprawnym sequelem pierwszego Spider-Mana, czy też raczej z nieco bardziej rozbudowanym DLC.
Ostatecznie dostaliśmy coś "po środku. Wątek fabularny można ukończyć w ok. 7-9 godzin. Tyle samo czasu spędzimy, chcąc ukończyć wszystkie aktywności poboczne. A te tym razem są znacznie ciekawszego od tego, co studio Insomniac zaserwowało nam przeszło dwa lata temu. Mniej tu nudy i powtarzalności, a każda z misji dodatkowych została dobrze osadzona w fabule gry, co dodatkowo zachęca nas do ich ukończenia. Gra straciła więc na długości, ale nie jakości.
Równie interesujący jest główny wątek fabularny. Muszę przyznać, że Milesa Moralesa polubiłem jeszcze bardziej od Petera Parkera (ten drugi - z niewiadomych dla mnie przyczyn - otrzymał w grze nową twarz). Miles to postać z krwi i kości, a do tego nie brakuje mu poczucia humoru.
Wrażenie zrobił na mnie szczególnie jeden detal. Miles jest wciąż mniej doświadczonym herosem od starszego kolegi i ten aspekt dobrze widać podczas rozgrywki. Nowy Spidey bywa w swoich poczynaniach nieco niezdarny. To drobny smaczek, ale nadaje grze dodatkowego kolorytu.
Jeśli liczyliście na to, że nowa gra studia Insomniac opowie nam o wspólnych przygodach dwóch Spider-Manów, to muszę was nieco rozczarować. Nie będzie wielkim spoilerem, gdy napiszę, że na początku przygody Peter Parker musi na kilka tygodni opuścić Nowy Jork. Miles zostaje więc w mieście sam i bardzo szybko przekonuje się, że bycie Spider-Manem łatwe nie jest.
Nowy Spidey zostaje wplątany w intrygę z udziałem mega korporacji Roxxon oraz tajemniczej grupy buntowników o nazwie Underground. Tak, jak w poprzedniej odsłonie gry, tak i tutaj spotkamy wiele ikonicznych postaci ze uniwersum Marvela. Jakich? Tego zdradzać nie będę.
System walki pod wieloma względami przypomina to, co już dobrze znamy. Starcia z wrogami są bardzo dynamiczne i efektowne. Poznajemy nowe ciosy, zdobywamy kostiumy, a także gadżety, które ułatwią nam rozprawianie się ze złoczyńcami. Pojawiły się jednak dwie istotne nowości.
Pierwszą z nich jest tzw. zdolność jadu. Na skutek pewnego zbiegu wydarzeń, Miles otrzymał zdolność kumulowania w sobie energii elektrycznej, którą może później wykorzystać do eliminowania wrogów. Na kolejnych etapach gry jad staje się coraz silniejszy, a nasz bohater poznaje nowe sposoby na jej wykorzystanie w walce.
Kolejne novum to kamuflaż. Spider-Man może teraz dosłownie zniknąć z oczu wrogów na kilka, a nawet kilkanaście sekund. Ta zdolność przydaje się głównie w sekwencjach skradankowych, gdy musimy wykonać określone zadanie bez zwracania na siebie uwagi. Warto również z niej skorzystać, gdy wdaliśmy się w walkę z dużą grupą wrogów i musimy na chwilę się "ulotnić".
Od strony audiowizualnej tytuł Insomniac prezentuje się obłędnie. Modele postaci, gra światła i cienia, animacje, fizyka i wiele innych detali sprawiły, że chwilami zbierałem szczękę z podłogi. Jeśli tak zaczynamy przygodę z PlayStation 5, to boję się myśleć, gdzie zajdziemy.
Jest tylko jedno "ale". Spider-Man: Miles Morales zaprzecza obietnicy, którą "składa" nam nowa generacja konsol. Na ten moment gra uruchamia się w trybie 4K/30 FPS, z ray-tracingiem oraz kilkoma innymi graficznymi fajerwerkami bądź w trybie 1080p/60 FPS (z upscallingiem do 4K).
Osobiście początkowo postawiłem na rozgrywkę w 4K/30 FPS, aby nacieszyć oczy technologią wstecznego śledzenia promieni. Później postanowiłem pograć w 60 FPS i... do poprzedniego trybu nie wróciłem. Miles-Morales - ze swoim dynamicznym systemem poruszania się postaci i efektowną walką - to produkcja stworzona do grania w płynnych 60 klatkach na sekundę.
Zimowy Nowy Jork okazał się bardzo klimatyczną lokalizacją. Choć miasto to zdążyliśmy dobrze poznać w pierwszej odsłonie Spider-Mana, to jednak twórcy znów przygotowali dla nas kilka tajemnic, które po raz kolejny zachęcają nas do gruntownej eksploracji amerykańskiej metropolii.
Spider-Man: Miles Morales to udana kontynuacja przygód Człowieka-Pająka. Choć pod względem skali tytuł ten ustępuje poprzedniej odsłonie serii, to jednak zdecydowanie nadrabia swą jakością. Nudzić się przy tej grze nie sposób, a oprawa audiowizualna to małe arcydzieło.
Platforma: PlayStation 5
Ocena: 9/10
Egzemplarz gry do recenzji dostarczyła firma Sony Interactive Entertainment Polska.