Black Friday."Święto zakupów" czy raczej "święto ściemy"? Nie daj się nabrać na fałszywe promocje

Daniel Maikowski
Black Friday może być dobrą okazją do tego, aby upolować jakiś produkt w niższej cenie. Niestety w Polsce o promocjach rodem ze Stanów Zjednoczonych wciąż możemy jedynie pomarzyć. "Święto zakupów" w naszym kraju to często "święto ściemy".

Black Friday to zakupowa tradycja, która - jak wiele innych zwyczajów - przybyła do Polski z USA. W kraju tym już od lat 50. XX wieku piątek następujący po Dniu Dziękczynienia uważany jest powszechnie za "święto zakupów". Wielu Amerykanów tego dnia bierze w pracy dzień wolny, a sklepy organizują liczne promocje i obniżają ceny o 50, 60, a nawet 80 procent.

Zobacz wideo Black Friday. Święto amerykańskiego konsumpcjonizmu?

O ile polskie sklepy w ostatnich latach pokochały Czarny Piątek, o tyle wciąż nie grają z klientami na takich samych zasadach, co ich amerykańskie odpowiedniki. Mówiąc brutalnie: Black Friday  w naszym kraju to często wciąż "święto ściemy", a nie święto promocji".

Potwierdzają to zresztą dane zebrane przez firmę Deloitte, która przyjrzała się skali obniżek cen podczas ubiegłorocznego Czarnego Piątku. Deloitte wzięło pod uwagę ceny 400 produktów w ponad 1000 sklepów online. Okazuje się, że różnica w obniżonych cenach analizowanych kategorii produktów wynosiła średnio zaledwie 4 procent.

W tym samym czasie średni wzrost cen wyniósł 3 proc., więc możemy mówić, że de facto w Black Friday wartość badanego koszyka produktów zmalała jedynie o 1 proc.

- czytamy w raporcie Deloitte. Co ciekawe, Black Friday 2019 i tak był w Polsce rekordowy, bo w 2018 roku różnica w obniżonych cenach wyniosła 3,5 procent, a w 2017 - zaledwie 1,4 procent.

Dlatego do promocji na Black Friday (czy też Black Week - bo festiwal wyprzedaży rozciągnął się już na cały tydzień) należy podchodzić z dystansem i sporą dozą nieufności. Szczególnie że sklepy chwytają się różnych sztuczek, by wmówić nam, że promocją jest coś, co nią nie jest.

Powszechną praktyką, która w branży stanowi tajemnicę poliszynela, jest podwyższanie cen produktów na kilka dni przed Black Friday, a następnie rzekoma "promocja". Przykładowo, we wtorek podnosimy cenę smartfona z 1 199 złotych do 1 399 zł, a w piątek obniżamy ją do 1099 zł i umieszczamy na produkcie krzykliwy banner: "WIELKA PROMOCJA -300 ZŁ".

W tym roku tego rodzaju sztuczek może być znacznie więcej - i to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wiele sklepów i sieci handlowych mocno ucierpiało na skutek pandemii. Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że w okresie marzec-maj branża odnotowała spadek obrotów na poziomie 17,5 mld zł, a zamknięcie galerii w listopadzie to 8 mld zł strat.

Po drugie, wspomniane zamknięcie galerii handlowych oznacza, że Black Friday 2020 odbędzie się wyłącznie w internecie. Warto więc mieć się na baczności i kupować z głową. 

Uwaga na fałszywe promocje. Jak nie dać się nabrać?

Podczas Black Friday należy wystrzegać się przede wszystkim zakupów impulsywnych. Jeśli od jakiegoś czasu szukasz nowego smartfona czy telewizora i upatrzyłeś sobie kilka modeli, to jak najbardziej warto wstrzymać się z zakupami do Czarnego Piątku. Może się bowiem okazać, że rzeczywiście pojawi się jakaś ciekawa promocja. Natomiast kupowanie czegoś, czego nie potrzebujemy, tylko dlatego, że jest (rzekomo) trochę tańsze, mija się z celem.

Przed decyzją o zakupie warto również sprawdzić, czy dany produkt rzeczywiście znajduje się w promocji. Tu z pomocą przychodzą porównywarki cenowe (ceneo.pl, skapiec.pl czy nokaut.pl), które dają nam wgląd w to, jak kształtowała się cena danego produktu na przestrzeni ostatnich miesięcy. Korzystając z porównywarek, łatwiej jest wychwycić cenowe manipulacje sklepów.

Jednocześnie warto pamiętać, że zakupy w Black Friday nie oznaczają, że - jako klienci - tracimy jakiekolwiek prawa konsumenckie związane z reklamacją czy też zwrotem towarów, choć często próbują nam to wmówić sami sprzedawcy, powołując się na nieistniejące przepisy.

Niezależnie od tego, czy kupujesz towar w cenie promocyjnej, regularnej, u polskiego sprzedawcy, czy też za granicą, na terenie całej Unii Europejskiej obowiązują jednolite przepisy konsumenckie.

- przypomina Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jeśli kupujesz w sklepie internetowym, to warto pamiętać, że:

- masz prawo do reklamacji na tych samych zasadach, co przy zakupach stacjonarnych;

- towar zakupiony przez internet możesz zwrócić bez podania przyczyny w ciągu 14 dni od momentu otrzymania. Musisz tylko wypełnić i odesłać oświadczenie o odstąpieniu od umowy;

- zwracany towar nie powinien nosić śladów użytkowania - możesz go sprawdzić na takiej samej zasadzie, co w sklepie stacjonarnym;

- sprawdzenie przesyłki przy kurierze nie jest obowiązkowe; 

- nie wszystkie towary podlegają zwrotowi. Ograniczenia dotyczą takich produktów jak bilety, płyty z muzyką i filmami, gier czy towarów z krótkim terminem przydatności;

- koszty zwrotu towaru ponosi konsument, chyba że przedsiębiorca go o tym nie poinformował lub zgodził się ponieść je samodzielnie.