W sieci już pojawiły się poradniki, jak usunąć "orzełka". Co grozi za sprzedaż laptopa dla ucznia?

W mediach społecznościowych pojawiają się poradniki, tłumaczące, w jaki sposób pozbyć się graweru na obudowach laptopów dla uczniów. Usunięcie "orzełka" z obudowy, a potem sprzedaż komputera to działanie oczywiście niezgodne z umową. Co grozi za złamanie jej zapisów?
Konferencja premiera Mateusza Morawieckiego po posiedzeniu rządu
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Laptopy dla czwartoklasistów, które trafiły w tym i zeszłym miesiącu do rodziców około 400 tysięcy dzieci w Polsce, mają w założeniu ułatwiać im naukę i pomagać w przygotowywaniu się do szkolnych zajęć. Niestety, jak można było przewidzieć przed uruchomieniem programu, część rodziców ma wobec komputerów inne plany.

Zobacz wideo Polacy tracą tysiące złotych przez oszustów. Co to jest phishing i jak się przed nim bronić? [TOPtech]

W sieci pojawiły się "poradniki". Rodzice sprawdzają, jak usunąć orzełka z obudowy

W sieci pojawiły się mniej i bardziej poważne "poradniki" (niektóre celowo wprowadzają w błąd), jak sprzedać komputer z rządowego programu i w jaki sposób usunąć grawerunek znajdujący się na obudowie obok gładzika, który miał być swego rodzaju zabezpieczeniem. Obie czynności są oczywiście niezgodne z warunkami programu. Jakie kary grożą za złamanie tych warunków?

Rodzic w momencie odbioru rządowego laptopa ze szkoły musi podpisać umowę przekazania sprzętu, która określa zasady, na jakich jest on przekazywany. Znajduje się tam informacja, że sprzętu przez pierwsze pięć lat od przekazania nie można sprzedać. Jak zauważały jednak już w sierpniu media, rodzic nie podpisuje takiej umowy pod odpowiedzialnością karną. 

To oznacza, że ryzyko dotkliwej kary dla rodzica, który zdecyduje się spieniężyć komputer dla ucznia, jest raczej niewielkie. Rząd niejednokrotnie tłumaczył, że podstawowym zabezpieczeniem ma być wspomniany grawerunek, którego nie da się usunąć, ale część osób już wpadła na to, jak w prosty sposób "obejść" ten problem.

Co grozi za sprzedaż laptopa dla ucznia? Nie jest do końca jasne

Jak tłumaczy portal telepolis.pl, w ustawie z dnia 7 lipca 2023 r. o wsparciu rozwoju kompetencji cyfrowych uczniów i nauczycieli znalazły się jasno określone zasady przekazania sprzętu, ale brakuje w niej informacji o odpowiedzialności karnej w razie zbycia komputera. Komputery są też przekazywane na własność, co oznacza, że złamanie znajdującego się w umowie zakazu odsprzedaży urządzenia nie może zostać uznane za przestępstwo lub wykroczenie. Brakuje zatem podstaw do interwencji policji lub prokuratury w razie wykrycia procederu.

Jak pisze portal, jako że odpowiedzialność rodzica ma charakter cywilnoprawny, w razie złamania zakazu Ministerstwo Cyfryzacji najwyżej na drodze sądowej domagać się zwrotu wartości laptopa (ok. 2500-3000 zł w zależności od modelu). Brakuje jakichkolwiek poważniejszych kar przewidzianych w razie wykrycia procederu, które można było zawrzeć w umowie, a które skutecznie zniechęciłyby nieuczciwych rodziców do sprzedaży otrzymanego sprzętu. Szkoda, że pomimo wysokich kosztów programu (około miliarda złotych), rząd nie zabezpieczył się odpowiednio na wypadek tego, co było zresztą do przewidzenia.

Więcej o: