Kilka miesięcy temu YouTube zapowiedział wzrost stawek swoich pakietów Premium. W lipcu podwyżki objęły subskrybentów mieszkających w USA, ale w kolejnych miesiącach pojawiły się również w pozostałych częściach świata. Niektórzy jednak wciąż mieli prawo do niższej ceny. Aż do teraz.
Serwis 9to5google.com informuje, że YouTube wysyła do użytkowników w USA maile z informacją o zwiększeniu od nowego roku preferencyjnych do tej pory stawek, jakie opłacali najstarsi (stali) subskrybenci oferty Premium. Konkretnie chodzi o osoby, które zostały automatycznie przeniesione z zamkniętych już usług YouTube Red oraz Google Play Music do YouTube Premium i YouTube Music.
Tacy klienci do tej pory płacili za możliwość korzystania z płatnej wersji platformy 8 lub 10 dolarów miesięcznie, wszyscy jednak zapłacą od stycznia aż 14 dolarów. YouTube tłumaczy, że podniesienie cen jest konieczne, aby dalej udoskonalać platformę oraz "wspierać twórców i artystów".
W Polsce podwyżki zostały ogłoszone na początku listopada. Jednak również i u nas wszyscy dotychczasowi i nowi użytkownicy od grudnia muszą liczyć się z nową wyższą ceną. Pakiety indywidualny i studencki podrożały bardzo nieznacznie, bo zaledwie o 2 zł i złotówkę (odpowiednio do 25,99 zł i 14,99 zł). Znacząco wzrosła jednak cena subskrypcji rodzinnej, która zamiast 35,99 zł kosztuje po podwyżce aż 46,99 zł miesięcznie. W takiej sytuacji niektórzy mogą dojść do wniosku, że płacenie za YouTube'a po prostu przestało się już opłacać.
YouTube Premium umożliwia całkowite pozbycie się reklam z platformy. Ale to nie koniec zalet. W ramach pakietu dostajemy m.in. możliwość oglądania filmów w tle i na zablokowanym ekranie, ściągania ich do pamięci telefonu czy odtwarzania w lepszej przepustowości (tzw. bitrate) niektórych materiałów. Pakiet daje też dostęp do usługi YouTube Music.
Na koniec warto wspomnieć, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów orzekł w tym tygodniu, iż wprowadzanie podwyżek cen subskrypcji jednostronnie (czyli bez wyraźnej zgody konsumenta) jest niezgodne z polskim prawem. W konsekwencji swoje zasady zmienił w Polsce już Amazon (w usługach Prime). YouTube na razie nie ustosunkował się w żaden sposób do sprawy.