Po skandalicznych wypowiedziach Jana Pietrzaka, a potem Marka Jakubiaka i Marka Króla na antenie TV Republika, od stacji zaczęli odcinać się reklamodawcy. Nadawcy nie chcą finansować również osoby, które płacą abonament za płatną telewizję.
Czytelnicy wirtualnemedia.pl pytali dodatkowo, czy portal mógłby dowiedzieć się, ile kablówki płacą TV Republika za każdego abonenta. Okazuje się jednak, że stacja może nie tylko nie notować z tego tytułu wpływów, ale wręcz musi płacić za dostęp do pasma, na którym może emitować swoje programy.
Operatorzy telewizyjni odmawiają odpowiedzi na pytania o warunki umowy z TV Republika i zasłaniają się tajemnicą handlową. Rąbka tajemnicy uchylił jednak Piotr Barełkowski, były prezes Telewizji Niezależna, nadawcy TV Republika.
- Nie mogę zdradzać tajemnic biznesowych, natomiast przychody z sieci kablowych w początkowej fazie były większe w modelu 5 zł za TV Republika, na zasadzie zbliżonej do PPV w latach 2013-14. Później stacja przeszła do modelu darmowej dystrybucji, za to w większym zasięgu. Natomiast obecnie sytuacja jest gorsza dla nadawców, gdyż duzi operatorzy pobierają spore opłaty miesięczne za dystrybucję - zauważa w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Barełkowski, obecnie członek zarządu TVMN, wcześniej związany także z TV Biznes czy wPolsce.pl.
Co to oznacza? Barełkowski uważa, że część kanałów telewizyjnych zwyczajnie musi płacić za miejsce w sieciach kablowych. Zarabiają więc nie na abonentach, a na reklamach wyświetlanych w programach.
Tajemnicą poliszynela są przymusowe opłaty wprowadzane przez kilku dużych operatorów dla niektórych nadawców. Nie płacisz - nie ma cię w szerokim zasięgu
- tłumaczy Barełkowski.
W takim samym tonie wypowiada się Marek Sowa, w przeszłości wiceprezes sieci kablowej UPC Polska. - TV Republika jest kanałem łatwo dostępnym w lokalnych multipleksach naziemnych i w internecie, nie ma więc racjonalnego powodu, aby operatorzy płacili za umieszczenie takiego kanału w swojej ofercie. W takim przypadku to raczej stacja zabiega o jej uwzględnienie w ofercie operatorów, ponieważ zwiększa to jej zasięg, oglądalność i przychody z reklam - mówi w rozmowie z wirtualnemedia.pl.
Abonenci telewizji kablowej czy satelitarnej najpewniej więc nie dokładają się bezpośrednio do finansowania TV Republika. Robiliby to dopiero oglądając kanał, co zwiększa jego zasięgi i pozwala stacji negocjować większe stawki za reklamy. Stacji nie da się też usunąć z dekodera. Można najwyżej stworzyć listę ulubionych programów, na której nie znajdzie się TV Republika, dzięki czemu nie natrafimy na stację podczas skakania po kanałach.
Wpływy z reklam w TV Republika już zresztą wzrosły. Cenę za emisję 30-sekundowej reklamy we wtorek w TV Republika przy programie informacyjnym "Dzisiaj", który prowadzi Danuta Holecka, zwiększono na początku stycznia do 11,7-12 tys. zł. W czwartek za spot trzeba było zapłacić 11,1-11,4 tys. zł, w poniedziałek 10,8 tys. zł, a w środę - 10,5 tys. zł - wyliczają wirtualnemedia.pl. W weekendy stawki zaczynają się od 4,8 tys. zł. Reklamy w innych pasmach kosztują od 3,9 tys. zł (w programie "Michał Rachoń #Jedziemy) do 9,6 tys. zł (przy "Dziennikarskim Pokerze").
W przypadku najdroższych spotów reklamowych to aż dwudziestokrotny wzrost ceny. Wcześniej media informowały bowiem, że koszt 30-sekundowego spotu reklamowego w TV Republika to 550 zł netto bez rabatów. Brokerem reklamowym w TV Republika jest Polsat Media. Cennik w stacji Republika uległ zmianie, gdy po odbiciu mediów publicznych przez koalicję rządową uciekli tam dziennikarze TVP, co zwiększyło oglądalność kanału. Niedawno prześcignął pod tym względem Polsat News w kategorii programów informacyjnych. Dla porównania w stacji Zygmunta Solorza-Żaka reklamy kosztują od 2 do 2,9 tys. zł