Pioruny polskim hitem eksportowym. Teraz będą bronić Europy

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun okazuje się być polskim hitem eksportowym. Mesko, producent tego uzbrojenia, ma szansę na kolejne zamówienia eksportowe powiązane z unijnym instrumentem EDIRPA.
Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Pioruny jak dotąd świetnie sprawdzają się w rękach ukraińskich żołnierzy, którzy z sukcesami wykorzystują zestawy m.in. przeciwko rosyjskim śmigłowcom. Broń produkuje skarżyskie Mesko z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To prawdziwy polski hit eksportowy. 

Zobacz wideo Tusk o Orbanie: Historia pamięta polityków, którzy pracowali na rzecz kapitulacji

Pioruny polskim hitem eksportowym. Teraz będą bronić Europy

Przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun do tej pory zamówiły Polska, Stany Zjednoczone, Ukraina, Norwegia, Gruzja, Estonia i Słowacja. Według przedstawicieli producenta obecne moce produkcyjne wynoszą ok. 1 tys. pocisków rocznie. Cena jednego to ok. 900 tys. zł. Jak podaje "Rzeczpospolita", Mesko ma teraz szansę na kolejne zamówienia powiązane z unijnym instrumentem EDIRPA, czyli "wzmocnieniem europejskiego przemysłu obronnego przez zamówienia realizowane na zasadzie współpracy". To program stworzony na podstawie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Budżet EDIRPA wynosi 310 mln euro. Jeszcze w czerwcu przedstawiciele MON mówili o zgłoszeniu do programu sześciu innych polskich produktów, na teraz są to jednak tylko Pioruny.

Jak wyjaśnia ppłk Grzegorz Polak, rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia wspólny wniosek w części "Obrona powietrzna i przeciwrakietowa" został złożony przez Estonię, Litwę, Norwegię i Polskę. Trzy pozostałe wnioski miały pochodzić z Polskiej Grupy Zbrojeniowej - przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun, pojazd do minowania narzutowego Baobab-K oraz karabinki MSBS Grot oraz z grupy WB - bezzałogowce FlyEye, amunicja krążąca WarMate oraz system poszukiwawczo-uderzeniowy Gladius. 

Przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun to dopiero początek

Przyczyna mniejszej niż zapowiadano liczby wniosków z Polski jest prosta - w projekcie trzeba zebrać kilka państw europejskich, które chcą kupić dany produkt i jednocześnie przemysł musi mieć odpowiednie zdolności produkcyjne. To wymagało szybkiej zgody innych państw, co nie jest łatwe. Udało się w przypadku m.in. Norwegii i Estonii, ponieważ już wcześniej zamawiały Pioruny. 

"Jako lider projektu możemy zyskać nieco ponad 100 mln zł premii za wspólne zakupy, na które pieniądze wyłożą zainteresowane państwa" - czytamy. Na część "Obrona powietrzna" w ramach EDIRPA przeznaczono łącznie ponad 100 mln euro. Ruch z Piorunem w ramach unijnego instrumentu EDIRPA to ma być jedynie początek. Instrument jest bowiem zaplanowany na lata 2024-2025 i ma być niejako programem pilotażowym do innego programu - EDIP, którego budżet w latach 2025-2027 ma wynieść 1,5 mld euro. 

Więcej o: