W eksperymencie wzięło udział 50 lekarzy - zarówno rezydentów, jak i lekarzy prowadzących, zrekrutowanych przez kilka dużych amerykańskich sieci szpitalnych. Wyniki eksperymentu opublikowano w zeszłym miesiącu w czasopiśmie JAMA Network Open.
Badania pokazało, że ChatGPT uzyskał średnio wynik 90 proc. podczas diagnozowania choroby na podstawie opisu przypadku, natomiast lekarze korzystający z chatbota uzyskali 76 proc., a ci, którzy korzystali tylko z własnej wiedzy, zdobyli 74 proc. skuteczności. - Byłem w szoku - mówi dr Adam Rodman, współautor badania, cytowany przez "The New York Times". Amerykański dziennik dodaje, że eksperyment pokazał także, że lekarze zbyt mocno potrafią wierzyć w swoje diagnozy, mimo że chatbot firmy OpenAI sugerował lepsze rozwiązanie. "Niewielu wie, jak wykorzystać możliwości chatbotów" - czytamy. Uczestnikom badania podano sześć przypadków medycznych i oceniano je pod kątem umiejętności sugerowania diagnoz i wyjaśniania, dlaczego je preferują lub wykluczają. Ich oceny obejmowały również postawienie prawidłowej diagnozy końcowej.
Historie przypadków wykorzystane w eksperymencie opierały się na prawdziwych pacjentach i pochodziły z zestawu 105 przypadków, z których badacze korzystali od lat 90. Przypadki te celowo nigdy nie zostały opublikowane, aby studenci medycyny i inne osoby mogły być na nich testowane bez wcześniejszej wiedzy. Oznaczało to również, że ChatGPT nie mógł być na nich trenowany. "Medycyna precyzyjna jest w zasięgu naszego wzroku. Lekarze już stosunkowo niedługo nie będą pełnić swojej dotychczasowej roli - zajmiemy się podejmowaniem najbardziej optymalnych decyzji profilaktycznych oraz diagnostyczno-terapeutycznych" - skomentował w mediach społecznościowych lekarz Bartosz Fiałek.
Jego zdaniem "najbardziej pożądanymi cechami będą: umiejętność logicznego myślenia oraz empatia". Uważa on również, że profilaktyka, diagnostyka, jak i samo leczenie "staną się znacznie tańsze i bardziej dostępne dla społeczeństwa".