Chcą rozbić "monopol Google'a". Chrome trafi pod młotek? Zdecyduje Donald Trump

Daniel Maikowski
Amerykański Departament chce wymusić na Google sprzedaż przeglądarki Google Chrome, aby rozbić monopol internetowego giganta. Firma może mieć poważny problem, bo przed wyborami wyjątkowo zalazła za skórę Donaldowi Trumpowi.
Trump spotyka się z Republikanami na Kapitolu w Waszyngtonie
Fot. REUTERS/Brian Snyder

W sierpniu tego roku sąd federalny USA orzekł, że holding Alphabet, właściciel Google, jest monopolistą.

Sąd doszedł do następującego wniosku: Google jest monopolistą i działał jak monopolista, aby utrzymać swoją dominację

- przekazał wówczas sędzia okręgowy Amit Mehta z Waszyngtonu. Decyzja ta zakończyła trwający ponad cztery lata spór między gigantem z Mountain View oraz amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości. Jednocześnie otworzyła drzwi do rozbicia monopolu Google.

Zobacz wideo iPhone'a i MacBooka zna każdy. Ale są takie sprzęty, o których Apple nie chce pamiętać [TOPtech]

Google zmuszone do sprzedaży Chrome? "Radykalny program"

Teraz amerykańska prokuratura przechodzi od słów do czynów. Jak poinformował Bloomberg, w najbliższą środę odbędzie się spotkanie pomiędzy przedstawicielami Departamentu Sprawiedliwości oraz sędzią Amitem Mehtą, podczas którego obie strony miałyby omówić temat zmuszenia Google'a do sprzedaży przeglądarki Google Chrome.

Byłby to ruch bez precedensu. Nie dziwi więc reakcja samego Google, który w oświadczeniu przesłanym Bloombergowi stwierdził, że działania Departamentu są częścią "radykalnego programu wykraczającego daleko poza prawne aspekty tej sprawy" i "zaszkodziłyby konsumentom".

Koncern Alphabet jeszcze w sierpniu zapowiedział, że zamierza odwołać się od wyroku sądu w sprawie monopolu. Cała batalia prawna może więc przedłużyć się o kolejne lata i potrwać co najmniej do 2026 roku.

Google kontroluje obecnie 90 procent rynku wyszukiwarek internetowych oraz 2/3 rynku przeglądarek. Chrome pełni więc kluczową rolę w jego reklamowym biznesie. A dodajmy, że w 2023 roku sprzedaż reklam odpowiadała za ponad 75 proc. przychodów osiągniętych przez koncern Alphabet.

Czy monopol Google zostanie rozbity? Zdecyduje o tym Donald Trump

O tym, czy biznes Google rzeczywiście zostanie rozbity, zdecyduje de facto przyszły prezydent USA, Donald Trump. Nigdy nie był on jakoś szczególnie zainteresowany walką z monopolami, co udowodnił podczas swojej poprzedniej prezydentury.

Sęk w tym, że Google zalazł mu za skórę podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi. W sierpniu w wywiadzie dla Fox News zagroził, że "Google musi uważać", gdyż "zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie".

Google jest bardzo zły. Zachowali się bardzo nieodpowiedzialnie i mam wrażenie, że Google wkrótce zostanie zamknięty, ponieważ nie sądzę, aby Kongres zaakceptował tę sytuację

- stwierdził w swoim stylu Donald Trump.

Co tak bardzo zirytowało Trumpa? Pod koniec lipca były prezydent USA publicznie oskarżył Google i Metę o cenzurowanie informacji dotyczących próby zamachu na jego życie. Trump argumentował wówczas, że obydwie platformy utrudniały użytkownikom dostęp do treści związanych z wydarzeniami, które miały miejsce 13 lipca w Pensylwanii.

Facebook przyznał, że błędnie ocenzurował zdjęcie z próby zamachu na Trumpa i został przyłapany. To samo dotyczy Google. Sprawili, że wyszukiwanie informacji na temat tego haniebnego czynu było niemal niemożliwe

- napisał wówczas na platformie Truth Social Donald Trump.

Dowodami potwierdzającymi tezy Trumpa miały być zrzuty ekranów udostępniane przez jego zwolenników w sieci. Wskazywali oni, że po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "zamach" funkcja autouzupełniania w Google nie proponowała informacji dotyczących ataku na Trumpa. Zamiast tego proponowała użytkownikom treści dotyczące zamachów na Jana Pawła II czy Martina Luthera Kinga.

Google publicznie zaprzeczył tym zarzutom. Rzecznik firmy wyjaśnił, że w przypadku zamachu na Trumpa zadziałał prewencyjny filtr fraz związanych z przemocą polityczną, który dotyczy wszystkich polityków. Obecnie, gdy atak na Trumpa stał się już faktem, funkcja autouzupełniania działa już poprawnie i nie wycina treści dotyczących tego wydarzenia.

Trumpa te wyjaśniania jednak nie przekonały. W wywiadzie z Fox News były prezydent USA stwierdził, że wciąż nie otrzymał od Google telefonu z przeprosinami. Co ciekawe, taki telefon otrzymał natomiast od szefa Mety Marka Zuckerberga, który miał przeprosić go ze błędne ocenzurowanie zdjęcia z próby zamachu przez Facebooka.

Donald Trump zaatakował Google również w rozmowie z popularnym amerykańskim streamerem Adinem Rossem. Podczas wywiadu wezwał on swoich zwolenników do tego, aby zrezygnowali z korzystania z narzędzi koncernu Alphabet. "Z Google jest coś nie w porządku" - stwierdził kandydat republikanów.

Daniel Maikowski
Więcej o: