W czasach, gdy telefon przechowuje nasze zdjęcia, dane bankowe i służbowe dokumenty, solidne zabezpieczenie staje się kluczowe. Biometria wydaje się idealnym rozwiązaniem - jest szybka, wygodna i trudna do złamania. Ale czy na pewno?
Żadne zabezpieczenie nie jest idealne. Nawet najlepszy skaner można oszukać, jeśli ktoś ma wystarczająco wiedzy i czasu, by to zrobić. Każda ochrona ma swoje mocne i słabe strony. Chodzi raczej o to, by znaleźć złoty środek między wygodą a realnym bezpieczeństwem.
Poziom bezpieczeństwa skanowania twarzy zależy od używanej technologii. To rozwiązanie znajdziemy w większości budżetowych smartfonów, ale jeśli telefon nie korzysta z bardziej zaawansowanej technologii skanowania twarzy, można je oszukać nawet zwykłym zdjęciem. Warto traktować je bardziej jako udogodnienie niż rzeczywiste zabezpieczenie.
Trójwymiarowe skanowanie twarzy wykorzystuje specjalne czujniki do utworzenia szczegółowej mapy naszej twarzy. Próba oszukania go zdjęciem czy maską spełznie na niczym. Apple ze swoim Face ID wyznaczył tu pewien standard, ale niektóre flagowce z Androidem również oferują podobnie zaawansowane rozwiązania.
To zdecydowanie najbardziej rozpowszechnione rozwiązanie i nie bez powodu. Działa szybko, jest względnie bezpieczne i - co najważniejsze - naprawdę wygodne w codziennym użyciu. Klasyczne czytniki pojemnościowe sprawdzają się lepiej od tych pod ekranem. Te drugie, choć bardziej eleganckie, bywają wolniejsze i częściej zawodzą.
Skaner tęczówki bije na głowę pozostałe metody pod względem bezpieczeństwa. System działa nawet w okularach i przy słabym świetle. Niestety, wysokie koszty sprawiają, że znajdziemy go tylko w najdroższych modelach.
Niezależnie od wybranej metody, warto stosować dodatkowe zabezpieczenie w postaci kodu PIN, który nie będzie najprostszą kombinacją "1234". To nasza polisa ubezpieczeniowa na wypadek, gdyby biometria zawiodła, dlatego lepiej, żeby nie była łatwa do złamania.