Minęło osiem lat od premiery HDMI 2.1, które miało być "standardem na lata". I faktycznie - dopiero teraz zaczynamy w pełni wykorzystywać jego możliwości w najnowszych telewizorach i monitorach. Tymczasem branża nie zwalnia tempa.
HDMI 2.2 przyniesie spory skok wydajności. Przepustowość wzrośnie z 48 do 96 gigabitów na sekundę. W praktyce oznacza to możliwość przesyłania obrazu 4K przy oszałamiających 480 klatkach na sekundę. Albo w najwyższej rozdzielczości12K przy solidnych 120 Hz.
Inżynierowie nie skupili się tylko na "pompowaniu" przepustowości. HDMI 2.2 dostanie kilka usprawnień. "Fixed Rate Link" ma zadbać o stabilność połączenia, a "Latency Indication Protocol" rozwiąże problemy z opóźnieniami dźwięku w soundbarach. Na szczęście samo złącze się nie zmieni - nowy standard będzie działać ze starszym sprzętem.
Żeby wycisnąć maksimum z HDMI 2.2, trzeba będzie sięgnąć po nowe kable z certyfikatem Ultra96. Starsze przewody nie są w stanie zapewnić tych imponujących parametrów.
Na pierwsze urządzenia poczekamy co najmniej 2-3 lata, prawdopodobnie dłużej niż w przypadku rozpowszechnienia HDMI 2.1, a to z dwóch powodów. Po pierwsze jest to droższa i bardziej skomplikowana technologia, a po drugie korzyści dla przeciętnego użytkownika na tę chwilę są znikome. Komu więc najbardziej przyda się nowa technologia?
Na razie głównie specjalistom i entuzjastom. Projektanci pracujący na wielkich monitorach, gracze e-sportowi czy twórcy treści VR na pewno docenią dodatkowe możliwości. Dla przeciętnego Kowalskiego oglądającego Netflixa różnica będzie... właściwie żadna.