W środę rano 28 maja w Nadrenii Północnej-Westfalii, w regionie Ren-Men wokół Frankfurtu, a nawet w części Belgii i Holandii aplikacja Google Maps informowała o zamkniętych autostradach. Na A1, A3, A4, A40, A45, A52 i A57 w zachodnich Niemczech pojawiły się czerwone znaki, które sygnalizowały "Zakaz wjazdu". Aplikacja sugerowała kompletny paraliż drogowy w tej części kraju. Google informowało również kierowców o zamkniętych drogach w rejonie Norymbergi w Bawarii.
W rzeczywistości - wbrew raportom w Google Maps - ruch na niemieckich drogach i autostradach był płynny. Inne aplikacje nawigacyjne, takie jak Apple Maps i Waze nie wskazywały na masowe zamknięcia dróg w zachodnich Niemczech. Dopiero następnego dnia firma Google wyjaśniła, że sprawdziła doniesienia o rzekomo zamkniętych autostradach i usunęła błędne znaczniki w Google Maps. Koncern wyjaśnił niemieckiej gazecie "Bild", że dane w aplikacji pochodziły z różnych źródeł, m.in. od dostawców zewnętrznych, użytkowników i instytucji publicznych.
Podobna sytuacja wydarzyła się w Niemczech na początku maja. Aplikacja Google Maps błędnie pokazywała zamknięte tunele autostradowe w Turyngii. W tej sprawie musiała interweniować policja, która podkreślała w mediach społecznościowych, że raporty w Google Maps były nieprawdziwe.
Czytaj również: "Dwie wielkie sieci ogłosiły obniżkę cen. 'Największa w historii'".
Źródła:Bild, policja z Turyngii (X)