- Spodziewam się, że już w 2028 r. liczba sprzedanych w Polsce aut chińskich marek może sięgnąć miliona sztuk - mówi "Rzeczpospolitej" Kamil Makula, prezes Superauto.pl, serwisu internetowej sprzedaży samochodów. Dominacja aut z Państwa Środka jest coraz bardziej możliwa, biorąc pod uwagę to, jak szybko rośnie ich udział w rynku. W pierwszych trzech kwartałach 2024 roku w Polsce sprzedało się ich 5,7 tys. W tym roku w tym samym czasie to już 28,9 tys. sztuk. Udział chińskich samochodów względem ogółu rejestrowanych aut we wspomnianym okresie wzrósł z 1,4 do 6,8 proc.
Sprzedaż dominuje marka MG Motors o brytyjskim rodowodzie, przejęta jednak przez Chińczyków po bankructwie w 2005 roku. Ponad jedna trzecia samochodów od chińskich firm sprzedanych w Polsce to ich zasługa - z tych 28,9 tys. aż 10 153 to samochody MG Motors. Na kolejnych miejscach mamy takie marki jak Omoda (5,1 tys.), Jaecoo (4,2 tys.), BYD (3,5 tys.), BAIC (3,4 tys.) oraz Leapmotor (1,1 tys.). Z pozostałych firm żadna nie sprzedała więcej niż tysiąc samochodów w Polsce w tym okresie, wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, które pozyskała "Rz".
Liczby te robią jeszcze większe wrażenie, gdy umieścimy je w kontekście. Omoda podniosła w ciągu roku sprzedaż o 1400 proc. i tylko we wrześniu sprzedała dwa i pół raza więcej samochodów niż Fiat. Jeszcze większy skok odnotowała firma Jeacoo - z 7 do ponad 4,2 tys. zarejestrowanych aut tej marki w rok. To 1 proc. udziałów w rynku, więcej niż Honda czy Seat.
Za taką ekspansją chińskich producentów stoją przede wszystkim ceny. Ich samochody są nawet 20-30 proc. tańsze niż auta z podobnych segmentów innych marek. A nie dość, że są tańsze to jeszcze lepiej wyposażone i najeżone nowoczesną technologią już w standardowych modelach.
Taka oferta jest możliwa dzięki skupieniu się chińskiego rządu na zwiększeniu eksportu tamtejszych aut. Pomaga w tym między innymi dużo tańsza produkcja. W przypadku elektryków Komisja Europejska uznała wręcz, że sektor jest dotowany przez rząd, co tworzy przewagę i jest szkodliwe dla naszego rynku. Dlatego też w październiku 2024 roku wprowadzono cła, które mają ograniczyć nieuczciwą konkurencję ze strony Chin. Kraj ten ponadto wyczuły idealny moment na ekspansję, bo europejska branża samochodowa przeżywa akurat głęboki kryzys.