Tanio już było. Ceny smartfonów i laptopów wystrzelą w górę. Znamy winnego

Daniel Maikowski
Nadchodzący rok może przynieść falę podwyżek cen elektroniki, jakiej nie widzieliśmy od dawna. Jeśli planowałeś zakup nowego komputera, laptopa, tabletu lub smartfona, być może jest to ostatni dzwonek, by zrobić to w miarę rozsądnej cenie.
Pamięć RAM
Shutterstock

Źródłem całego zamieszania jest rynek pamięci operacyjnej (DRAM) i masowej (NAND). W skrócie: podaż przestała nadążać za potężnym popytem. Ale nie jest to popyt generowany przez zwykłego Kowalskiego kupującego nowego laptopa. Prawdziwym smokiem, który pożera lwią część globalnej produkcji, stała się branża AI.

Zobacz wideo Nie tylko GTA VI. Oto największe wycieki gier w historii [TOPtech]

Giganci technologiczni, tacy jak Google, Microsoft, Meta i OpenAI, przeznaczają astronomiczne kwoty na rozbudowę swoich centrów danych. Trening i obsługa zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji wymagają potężnej mocy obliczeniowej, a ta z kolei opiera się na specjalistycznych, niezwykle wydajnych modułach pamięci, zwłaszcza HBM (High Bandwidth Memory).

Producenci pamięci, tacy jak Samsung, SK Hynix i Micron, stanęli przed prostym wyborem biznesowym: mogli kontynuować produkcję "zwykłych" kości pamięci DDR5 do laptopów i LPDDR5 do smartfonów lub przestawić linie produkcyjne na generujące gigantyczne marże pamięci HBM dla sektora AI. 

Wybór był oczywisty. Jak informuje w swoim raporcie firma analityczna TrendForce, moce produkcyjne są obecnie błyskawicznie przesuwane w stronę obsługi zamówień dla big techów. To tworzy potężny "drenaż" zasobów z rynku konsumenckiego, który dostaje jedynie "ochłapy".

Ceny pamięci już rosną, a będzie jeszcze gorzej

Pierwsze, nomen omen, kostki domina już runęły. Samsung, jeden z największych globalnych graczy na rynku pamięci, zszokował niedawno rynek. Jak informował kilka dni temu Reuters, południowokoreański gigant ogłosił podwyżki cen niektórych modułów pamięci nawet o 60 procent. 

Z raportu TrendForce wynika z kolei, że ceny kontraktowe kości DRAM w czwartym kwartale 2025 r. wzrosną o ponad 75 procent rok do roku, a w 2026 r. spodziewany jest kolejny wzrost kosztów komponentów o kolejne kilka do kilkunastu procent.

Osoby, które w ostatnim czasie kupowały pamięć RAM do swojego komputera, z pewnością odczuły już na własnej skórze, jak duża jest skala problemu. Ceny niektórych modułów DRAM na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy poszybowały w górę nawet o kilkaset procent. A to tylko wierzchołek góry lodowej. 

Efekt domina. Co zdrożeje najbardziej?

Wzrost cen kluczowego komponentu, jakim jest pamięć RAM i NAND, musi bowiem przełożyć się na koszt innych urządzeń. To efekt domina, który dotknie niemal każdy segment rynku technologicznego - od kart graficznych, przez laptopy, smartfony, po konsole do gier.

Jak informuje branżowy serwis Tom's Hardware, w obliczu zapowiedzi dalszych podwyżek producenci komputerów i podzespołów PC, tacy jak Dell, MSI, HP i Lenovo, ruszyli do panicznych zakupów. Chcą zgromadzić zapasy pamięci, zanim ceny poszybują jeszcze wyżej. To strategia "kup teraz, póki jest taniej", która jednak w krótkim terminie dodatkowo napędza popyt i winduje ceny. Producenci nie będą w stanie wiecznie absorbować rosnących kosztów i ostatecznie przerzucą je na klientów.

W notebookach udział pamięci w kosztach rośnie już teraz, a w przyszłym roku ma przekroczyć 20 proc. BOM (Bill of Materials, czyli całkowity koszt wszystkich komponentów użytych do produkcji). To oznacza jedno: droższe modele i mniej promocji. Producenci mogą też zacząć montować mniejsze ilości RAM w bazowych wariantach, co negatywnie wpłynie na ich wydajność.

Zgoła odmienną strategię przyjęli natomiast producenci smartfonów. Wielu z nich, przede wszystkim chińscy giganci, postanowiło wstrzymać zakupy. Jak donosi serwis Digital Trends, firmy te liczą na to, że ich obecne zapasy wystarczą na przeczekanie najgorszego okresu, a bojkot zakupów zmusi dostawców pamięci do obniżenia cen. 

Jest to jednak ryzykowna gra. Jeśli dostawcy, skupieni na obsłudze rynku AI, nie ugną się, producentom smartfonów za kilka miesięcy może po prostu zabraknąć komponentów, co doprowadzi do przestojów w produkcji lub konieczności zakupu pamięci po jeszcze wyższych, dyktowanych "na już" cenach. Według analiz TrendForce średni koszt wyprodukowania smartfona wzrośnie w 2026 r. o od 5 do 15 procent.

Tymczasem rynek kart graficznych już reaguje. I to gwałtownie. Jak wynika z ustaleń chińskiego serwisu Board Channel, firma AMD miała rozesłać do swoich partnerów biznesowych maile, w których informuje o podniesieniu cen swoich kart graficznych Powód? Wskazano na rosnące koszty i niedobory pamięci VRAM (GDDR), która również jest "zjadana" przez sektor AI. Analitycy są zgodni, że Nvidia nie będzie miała innego wyjścia i pójdzie dokładnie tą samą drogą. 

Lista poszkodowanych jest oczywiście znacznie dłuższa, ponieważ pamięć jest dziś wszędzie. Podwyżki dotkną lub już dotykają konsole do gier, serwery (również te, które nie służą bezpośrednio obsłudze obliczeń AI), telewizory, urządzenia sieciowe, a nawet sektor motoryzacyjny, który coraz mocniej polega na zaawansowanych układach scalonych.

Kiedy ceny mogą spaść?

Niestety - nieprędko. Perspektywy na szybką normalizację rynku są małe. W branży półprzewodników nie ma prostych przełączników, które można przestawić, by zwiększyć podaż. Budowa nowej fabryki to proces, który trwa latami i pochłania dziesiątki miliardów dolarów. To nie jest tylko kwestia decyzji, ale gigantycznych, długoterminowych inwestycji w ekstremalnie skomplikowane technologie, takie jak maszyny do litografii EUV i sterylne pomieszczenia produkcyjne.

Jednak nawet gdyby producenci tacy jak Samsung, SK Hynix i Micron zdecydowali się dziś na masową rozbudowę mocy produkcyjnych dedykowanych standardowym pamięciom DDR5 i LPDDR5, realne efekty tej decyzji odczulibyśmy najwcześniej za dwa-trzy lata.

Kluczowym problemem jest jednak rentowność. Dopóki trwa boom na AI, a firmy technologiczne są gotowe płacić każdą, nawet najbardziej wygórowaną cenę za układy pamięci HBM, producenci nie mają żadnego biznesowego interesu w przestawianiu produkcji z powrotem na tańsze, konsumenckie moduły. Rynek AI jest dziś kurą znoszącą złote jajka, a rynek PC i smartfonów musi zadowolić się tym, co z tego stołu spadnie. Zwykły konsument przegrywa w tej walce priorytetów.

Co mogłoby odwrócić ten trend? Analitycy wskazują na dwa mało prawdopodobne w krótkim terminie scenariusze. Pierwszy to pojawienie się zupełnie nowej, rewolucyjnej technologii pamięci, która ominęłaby obecne wąskie gardła produkcyjne. To jednak pieśń przyszłości. Drugi to spowolnienie popytu na AI, na przykład w wyniku pęknięcia bańki sztucznej inteligencji, co zmusiłoby gigantów takich jak Microsoft, Meta i OpenAI do cięcia wydatków na infrastrukturę.

Daniel Maikowski
Więcej o: