Polska znajduje się wśród państw o wysokim wskaźniku obawy o prywatność w Internecie - wynika z raportu Google Transparency Report 2025. W zeszłym roku złożyliśmy aż 24 200 wniosków o usunięcie swoich danych z internetu. Umożliwia to unijny przepis RODO. Osoby prywatne i podmioty gospodarcze mogą żądać usunięcia danych osobowych lub usunięcia z wyników wyszukiwarek internetowych. Co ciekawe, tylko połowa wniosków złożonych przez Polaków została rozważona pozytywnie.
Miniony rok był absolutnie rekordowy pod względem liczby wniosków o usunięcie danych. W poprzednich latach ten poziom był zbliżony. W 2023 r. złożyliśmy 12,8 tys. wniosków, a w 2024 r. - 13,8 tys. Teraz ich liczba wystrzeliła aż o 90 proc. Wnioski składane w 2025 roku przez Polaków dotyczą głównie nieprawdziwych informacji w mediach i social mediach (w sumie 50 proc. wniosków). Najwięcej obaw o ochronę i usunięcie danych osobowych dotyczy mediów (8 proc. wniosków) oraz social mediów (5 proc. wniosków).
Większość wniosków dotyczyła usuwania nieprawdziwych treści z mediów społecznościowych lub mediów, które mogą wpływać na reputację osobistą lub korporacyjną. Winna temu wzrostowi jest m.in. sztuczna inteligencja. - Prawdopodobieństwo zetknięcia się z treściami generowanymi przez AI jest dziś niemal stuprocentowe. Sztuczna inteligencja potrafi w bardzo krótkim czasie tworzyć atrakcyjne emocjonalnie treści i obrazy, które łatwo się rozprzestrzeniają. Coraz częściej mamy do czynienia z materiałami, które nie muszą wprost kłamać, ale subtelnie budują skojarzenia między osobą lub firmą a określoną ideą - pozytywną lub negatywną. Takie treści mogą prowadzić do niesłusznego szkalowania wizerunku i reputacji, nawet jeśli formalnie nie zawierają oczywistych nieprawd - zauważa Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point w Polsce, cytowany w komunikacie prasowym
Większą prywatność w internecie ma zapewnić Akt o usługach cyfrowych - unijne rozporządzenie regulujące nie tylko możliwość usunięcia, lecz odpowiedzialność platform internetowych za treści udostępniane przez użytkowników - w celu zwiększenia przejrzystości, ochrony praw użytkowników oraz zwalczania nielegalnych treści online. Na początku roku ustawę wprowadzającą te przepisy zawetował jednak Karol Nawrocki.
- Proponowane zmiany mają zapobiegać szerzeniu dezinformacji, budować świadomość obywateli UE na temat narzędzi ochrony wizerunku. Każdy człowiek, bez względu na możliwości finansowe, powinien mieć prawo dbania o swoją reputację bez konieczności prowadzenia długoletnich procesów sądowych - podkreśla Robert Szustkowski, który prowadzi obecnie dialog z Ministerstwem Sprawiedliwości, Ministerstwem Cyfryzacji i Prezesem UODO. - Brak wejścia w życie przepisów DSA jest niepokojącym sygnałem ostrzegawczym z punktu widzenia ochrony wizerunku osobistego i praw naszych obywateli przed "nieprawdziwymi informacjami" - dodaje.
Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowe projekty wdrażające europejski Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act - DSA). Przepisy zostały ujęte w dwóch projektach, aby przyspieszyć ich wdrożenie. Projekty ustaw zostały przekazane do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski podkreślał, że "weto prezydenta nie może powstrzymać wdrożenia tych rozwiązań".
Przeczytaj też: Listonosze znikną? Listów jest coraz mniej. "Poczta Polska nieobecna". Niepokojący trend.