Bezprecedensowy proces. Szef Facebooka przesłuchany. "Źle to pan interpretuje"

Amerykański wymiar sprawiedliwości stara się udowodnić, że główne platformy mediów społecznościowych zostały celowo zaprojektowane, by działać uzależniająco na najmłodszych użytkowników. Proces ruszył 9 lutego, a w środę 19 lutego zeznawał Mark Zuckeberg .
Mark Zuckerberg przed procesem
Fot. REUTERS/Mike Blake

Założyciel Facebooka Mark Zuckerberg odrzuca oskarżenia o sprzyjanie uzależnieniu od mediów społecznościowych. Przed sądem federalnym w Los Angeles wskazał, że nie zgadza się z twierdzeniem, iż wprowadził opinię publiczną w błąd podczas przesłuchania przed Kongresem Stanów Zjednoczonych. Zuckerberg twierdzi, że dowody w sprawie zostały wyrwane z kontekstu. - Źle to pan interpretuje - powtarzał wielokrotnie szef Meta podczas przesłuchania, gdy podczas procesu wyciągano dowody, że celem firmy była maksymalizacja czasu spędzonego przez użytkowników w aplikacjach, czytamy w "New York Timesie". 

Media społecznościowe oskarżone. Ruszył proces

Sprawa koncentruje się na roszczeniach przeciwko Meta - spółce dominującej Facebooka i Instagrama - oraz YouTube, należącego do Google. Śledczy argumentują, że technologiczni giganci świadomie stworzyli funkcje, które zachęcały młodych użytkowników do ciągłego korzystania z nich, przyczyniając się do długotrwałych szkód dla zdrowia psychicznego i uzależnienia. 

Zobacz wideo Media społecznościowe używane przez dzieci wzmagają klasizm

Zuckerberg bronił polityki swoich mediów społecznościowych dotyczącej ograniczeń wiekowych, przyznając, że chociaż egzekwowanie prawa "ewoluowało", niektórzy nieletni użytkownicy nadal omijają kontrole. Dodał, że stara się stać na straży, aby celem platform nie było maksymalizowanie czasu spędzanego przed aplikacjami.

Sprawa jest pierwszą z ponad 1500 podobnych pozwów w całym kraju, które trafią przed wymiar sprawiedliwości. Może to stanowić precedens w zakresie odpowiedzialności firm technologicznych za projektowanie produktów i skutkować olbrzymimi odszkodowaniami dla poszkodowanych. Proces toczy się w Sądzie Najwyższym Kalifornii (hrabstwo Los Angeles), gdzie trafiły setki pozwów od rodzin, szkół oraz stanowych prokuratorów generalnych. Sprawy połączono w postępowaniu wielodystryktowym (MDL) w Okręgu Północnym Kalifornii.

Big Tech pierwszy raz w takiej sytuacji

To pierwszy raz, gdy firmy Big Tech będą się musiały bronić przed zarzutami dotyczącymi szkód wywoływanych przez ich produkty. Wynika to po części z prawa federalnego, które zwalnia platformy typu Instagram i TikTok od odpowiedzialności za treści publikowane przez użytkowników.

Wśród pozwanych miał się znaleźć również Snapchat, jednak 20 stycznia firma, której CEO jest Evan Spiegiel, poszła na ugodę. Z kolei YouTube zamierza argumentować, że różni się od typowych platform społecznościowych. W cieniu batalii sądowych firmy Big Tech podejmują próbę przekonania, że ich produkty są bezpieczne dla nastolatków m.in. poprzez kosztującą dziesiątki milionów dolarów promocję narzędzi kontroli rodzicielskiej oraz prowadzenia odpowiednich warsztatów dla rodziców.

Więcej o: