Fikcyjne AI w iPhone'ach. Apple musi oddać klientom 250 mln dolarów

Daniel Maikowski
Apple zgodził się zapłacić 250 milionów dolarów w ramach ugody kończącej zbiorowy pozew, w którym oskarżono firmę o wprowadzanie w błąd milionów nabywców iPhone'ów.
Ćwierć miliarda dolarów za niedziałającą Siri. Apple idzie na ugodę z klientami
Fot. REUTERS/Brendan Mcdermid

W złożonej we wtorek w kalifornijskim sądzie federalnym ugodzie Apple nie przyznał się do winy, ale zgodził się na zawarcie porozumienia, które zaspokaja roszczenia z ubiegłorocznego pozwu zbiorowego.

Zarzuty były poważne: prawnicy reprezentujący konsumentów oskarżyli Apple o fałszywą kampanię marketingową mającą na celu napędzenie sprzedaży najnowszych smartfonów. Zgodnie z pozwem, "Apple promował możliwości sztucznej inteligencji, które nie istniały w tamtym czasie, nie istnieją teraz i nie będą istnieć przez dwa lub więcej lat".

Konkretnie chodziło tu o reklamy "spersonalizowanej" wersji asystenta głosowego Siri oraz systemu Apple Intelligence. Obiecane przez Apple nowe funkcje sztucznej inteligencji nie zostały udostępnione użytkownikom w momencie premiery smartfonów. Spoty te ostatecznie wycofano, a same funkcje bezterminowo opóźniono.

 

"Jesteśmy dumni z osiągnięcia historycznej ugody w imieniu konsumentów, którzy powinni czuć się pewnie i bezpiecznie, decydując, na co przeznaczyć swoje ciężko zarobione pieniądze" – stwierdził Ryan Clarkson, założyciel i partner zarządzający kancelarii Clarkson Law Firm, która wytoczyła powództwo.

Znajdujemy się w punkcie zwrotnym rozwoju sztucznej inteligencji, a decyzje podejmowane obecnie przez firmy i organy regulacyjne ukształtują wpływ tej technologii na życie zwykłych ludzi

- dodał.

Ugoda, która czeka na ostateczne zatwierdzenie przez sędzię Noël Wise (przesłuchanie zaplanowano na 17 czerwca), obejmuje około 36 milionów urządzeń zakupionych w USA między 10 czerwca 2024 r. a 29 marca 2025 r. Mowa tu o modelach z serii iPhone 16 oraz iPhone 15 Pro i 15 Pro Max. Każdy uprawniony nabywca może liczyć na odszkodowanie w wysokości od 25 do nawet 95 dolarów za urządzenie, w zależności od ostatecznej liczby zatwierdzonych roszczeń.

Rozwiązaliśmy tę sprawę, aby skupić się na tym, co robimy najlepiej: dostarczaniu naszym użytkownikom najbardziej innowacyjnych produktów i usług

- czytamy z kolei w oświadczeniu przekazanym przez biuro prasowe Apple. 

Dlaczego Apple wciąż "nie potrafi w AI"?

Ugoda za fałszywy marketing to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Największym problemem dla Apple jest obecnie fakt, że ich autorski system sztucznej inteligencji wciąż znajduje się w powijakach, a Siri w obecnych realiach przypomina raczej technologiczny relikt przeszłości niż asystenta na miarę 2026 roku.

Aby zrozumieć ten paradoks, trzeba cofnąć się w czasie. Apple wprowadził Siri do iPhone'ów w 2011 r., na lata przed tym, zanim słowo "chatbot" trafiło do słownika przeciętnego konsumenta. Niestety, firma nigdy nie przekuła tego sukcesu w stworzenie platformy AI z prawdziwego zdarzenia, całkowicie zaniedbując dalszy rozwój Siri. Podczas gdy Google, Microsoft czy OpenAI inwestowały w infrastrukturę chmurową i trenowały modele językowe na ogromnych zbiorach danych, Apple trzymał się asystenta opartego na sztywnych regułach i skryptach.

Jeden z byłych pracowników Apple, cytowany w reportażu CNBC, stwierdził nawet, że w wyniku zaniedbań i braku inwestycji producent iPhone'a stracił przewagę nad konkurencją, która w pewnym momencie mogła wynosić nawet 5 lat. 

W styczniu tego roku Apple podpisał wieloletnią umowę, w ramach której to Google Gemini ma napędzać nową wersję Siri. Firma, która przez lata szczyciła się absolutną kontrolą nad swoim ekosystemem - od układów scalonych po oprogramowanie - dziś musi posiłkować się modelami AI od bezpośredniej konkurencji.

Zobacz wideo Cmentarzysko pomysłów Google. Największe porażki technologicznego giganta [TOPtech]
Daniel Maikowski
Więcej o: