Jak informuje chiński resort spraw zagranicznych, w dniach 11–13 maja Donald Trump będzie przebywać w w Pekinie, gdzie spotka się z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Przywódcy będą rozmawiać przede wszystkim o sytuacji na Bliskim Wschodzie, odblokowaniu Cieśniny Ormuz i statusie Tajwanu. Przewidziane jest także podpisanie nowych umów handlowych.
Podczas spotkania w Pekinie mają zostać powołane dwie wspólne instytucje: Chińsko-Amerykańska Rada Handlu oraz Chińsko-Amerykańska Rada Inwestycji. Ich celem będzie stworzenie stałego mechanizmu szczegółowych konsultacji w obu tych dziedzinach.
Biały Dom nieoficjalnie przekazuje, że Donald Trump zamierza podnieść kwestię wsparcia finansowego i technologicznego, jakiego Pekin udziela Iranowi oraz Rosji. Prezydent USA planuje również poruszyć temat rosnącego arsenału jądrowego Chin i zaprosić Xi Jinpinga do rozmów o kontroli zbrojeń.
Bloomberg donosi z kolei, że jednym z głównych punktów obrad ma być odblokowanie Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Aby to osiągnąć, Trump musi nakłonić Xi Jinpinga do wywarcia presji na Iran, który wcześniej odrzucił amerykańskie propozycje rozejmu. Warto zaznaczyć, że Chiny są jednym z największych odbiorców irańskiej ropy.
Delegacje mają także rozmawiać o przedłużeniu zawieszenia zakazu eksportu metali ziem rzadkich z Chin do USA. Surowce te są niezbędne do produkcji zaawansowanych technologii, zwłaszcza baterii. Według informacji Bloomberga Trumpowi w chińskiej wizycie towarzyszą m.in. szefowie banku Citigroup oraz Blackstone – największego na świecie funduszu private equity.
Ostatnim razem do bezpośredniego spotkania Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem doszło w 2017 roku. W najnowszej strategii bezpieczeństwa narodowego Stany Zjednoczone wprost nazywają Chiny swoim największym wyzwaniem i zagrożeniem strategicznym. Składają się na to m.in.: rosnący wpływ gospodarczy Pekinu, rozwój chińskich możliwości militarnych, groźby zajęcia Tajwanu (odpowiadającego za produkcję najbardziej zaawansowanych procesorów na świecie), a także amerykańska obawa przed utratą globalnej dominacji technologicznej.