W wyniku wyborów połówkowych w USA demokraci przejęli kontrolę nad Senatem Stanów Zjednoczonych. Jednym z najważniejszych sukcesów partii było pokonanie Republikanów w Teksasie, gdzie James Talarico zdobył mandat senatora, a Gina Hinojosa wygrała wybory gubernatorskie.
To historyczne zwycięstwo. Hinojosa zostanie pierwszą Latynoską na tym stanowisku i pierwszym gubernatorem Teksasu z ramienia Partii Demokratycznej od ponad 30 lat.
Zwycięstwo Demokratów, zwłaszcza w Teksasie, doprowadziło jednak do dużego niepokoju w branży technologicznej. Inwestorzy planujący budowę wielkoskalowych centrów danych obawiają się o przyszłość. Już wcześniej, za czasów republikańskiego gubernatora Grega Abbotta, napotykali problemy z uzyskiwaniem pozwoleń na realizację inwestycji. Teraz może być o wiele trudniej.
Podczas swojej kampanii Hinojosa wielokrotnie apelowała o natychmiastowe zawieszenie budowy nowych centrów danych, krytykując swojego rywala, Grega Abbotta, za zbyt pobłażliwe podejście do tej materii. Inwestorów oskarżała o „podnoszenie stawek za media i wyczerpywanie zasobów wody". Obiecała, że wstrzyma wszelkie inwestycje, gdy tylko dojdzie do władzy.
Agencja Bloomberg zauważa, że sukces Hinojosy i innych Demokratów w wyborach gubernatorskich – od Georgii, przez Ohio, aż po Pensylwanię – może sprawić, że centra danych AI w całych Stanach Zjednoczonych znajdą się na celowniku władz. Niemal wszyscy kandydujący Demokraci zapowiadali ostrzejsze regulacje dla takich obiektów.
Nic więc dziwnego, że rynek zareagował niemal natychmiast. Kontrakty na indeks S&P 500 spadły nawet o 1,2 proc., podczas gdy kontrakty terminowe na Nasdaq 100 poleciały w dół o 2,2 proc.
Jeszcze przed wyborami firma badawcza SemiAnalysis podawała, że Teksas odpowiada za prawie 30 proc. amerykańskiej pojemności centrów danych, które mają zostać uruchomione w 2028 roku, co stanowi zdecydowanie największy udział spośród wszystkich stanów. „Wydłużenie realizacji inwestycji o kilka miesięcy może mieć wpływ na cały ogólnokrajowy wynik" – ocenia SemiAnalysis.
Hinojosa chce zawiesić budowę centrów danych do czasu powstania ustawy, która dawałaby głos lokalnym społecznościom, chroniła przed wzrostem rachunków za media i kładła kres ulgom podatkowym dla inwestorów.
Duże obawy pojawiły się także w Ohio. Tam zwyciężyła Demokratka Amy Acton, zostając pierwszą od 2006 roku przedstawicielką tej partii, która wygrała wybory na urząd gubernatora Ohio, a także pierwszą w historii kobietą wybraną na to stanowisko. Zastąpi ona urzędującego dotychczas Republikanina Mike'a DeWine'a, który nie mógł ubiegać się o kolejną kadencję ze względu na ograniczenia prawne.
Acton wzywała do natychmiastowego wstrzymania nowych inwestycji i zobowiązała się „walczyć z niekontrolowanym rozwojem centrów danych".
Gorąco robi się także w Georgii, gdzie triumfowała Demokratka Keisha Lance Bottoms. Została ona pierwszą czarnoskórą kobietą wybraną na stanowisko gubernatora i po ponad dwóch dekadach odebrała stery Republikanom. W kampanii stanowczo opowiadała się za koniecznością bardzo ostrożnego podchodzenia do budowy centrów danych.
Jeszcze przed wyborami Libby Cantrill, szefowa polityki publicznej funduszu PIMCO, ostrzegała, że wybory gubernatorskie będą miały istotny wpływ na dalszy rozwój tych projektów.
„Nawet jeśli nie dojdzie do ogólnostanowych moratoriów, spodziewamy się, że rozwój infrastruktury AI będzie trudniejszy. Wydłuży się czas uzyskiwania pozwoleń na budowę centrów danych oraz znikną ulgi i zachęty dla inwestorów" – oceniła Cantrill.
Centra danych stały się w ostatnich miesiącach jednym z głównych tematów amerykańskiej debaty politycznej. Dotychczas ich rozwój postrzegano w dużej mierze jako element wzmacniania konkurencyjności gospodarki i technologicznej przewagi USA. Obecnie coraz częściej zwraca się jednak uwagę na gigantyczne koszty społeczne, środowiskowe i energetyczne związane z ich ekspansją.
Główną obawą inwestorów jest teraz perspektywa wprowadzenia znacznie bardziej restrykcyjnych regulacji dotyczących budowy i funkcjonowania centrów danych. Zwycięstwa Demokratów przełożą się na potężną presję polityczną wymierzoną w kontrolowanie działalności największych firm technologicznych, a w szczególności tych rozwijających infrastrukturę AI.