Jeszcze nie całkiem uporano się z koronakryzysem, a już wojna w Europie Wschodniej rozpoczyna nową erę w zamożnych społeczeństwach Zachodu. - Możemy też kiedyś marznąć w imię wolności. Możemy też przeżyć kilka lat z mniejszym poczuciem szczęścia i radości w życiu – powiedział były prezydent Niemiec Joachim Gauck w telewizji ARD w połowie marca. Z kolei "Der Spiegel" zauważa: "Powracają pojęcia, które od dawna nie odgrywały żadnej roli w niemieckiej rzeczywistości: wyrzeczenie, pozbawienie, poświęcenie, niedostatek".
Konsumenci w Niemczech odczuwają już konsekwencje wojny. Ceny benzyny osiągnęły rekordowy poziom. W handlu detalicznym wiele towarów mocno zdrożało. W wielu supermarketach półki z olejami spożywczymi świecą pustkami.
Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Z badań wynika, że wiele osób w Niemczech już teraz ogranicza wydatki. Około jedna na siedem osób dorosłych ledwo radzi sobie z pokryciem kosztów utrzymania w związku ze wzrostem inflacji. W marcu wyniosła ona 7,3 procent, jak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie banku Postbank. Mniej niż 24 procent respondentów z gospodarstw domowych o miesięcznym dochodzie netto poniżej 2500 euro twierdzi, że z powodu wzrostu cen ledwo jest w stanie pokryć swoje regularne wydatki.
Rząd federalny przygotował dwa pakiety warte miliardy euro, aby odciążyć ludzi w związku z cenami energii i paliw. Jednak w dłuższej perspektywie państwo nie będzie w stanie naprawić sytuacji wyłącznie za pomocą środków finansowych. "Wojna w Ukrainie sprawia, że wszyscy staliśmy się biedniejsi, na przykład dlatego, że musimy płacić więcej za importowaną energię" - powiedział niedawno minister finansów Christian Lindner z FDP gazecie "Bild am Sonntag". "Ta utrata dobrobytu nie może być również przejęta przez państwo" - dodał.
Pewny dochód, możliwość realizacji pragnień materialnych – w Barometrze Dobrobytu instytutu badań rynkowych Ipsos, przeprowadzanym co kwartał od 2012 roku, właśnie te czynniki zyskują wysokie oceny, gdy ludzie są pytani o swoje postrzeganie dobrobytu.
W przeciwieństwie do kryzysów ostatnich lat wojna w Ukrainie wstrząsa pewnymi kwestiami, które nawet w Niemczech uważane są za oczywiste. – Kolejną konsekwencją wojny w Ukrainie jest koniec korzyści płynących z warunków pokojowych w postaci spadku wydatków na zbrojenia − analizuje prezes Ifo Clemens Fuest. Budżet na obronę zostanie teraz znacznie zwiększony. - Oznacza to cięcia w usługach publicznych, w innych obszarach i wyższe podatki, a więc ostatecznie mniejszy dobrobyt.
Ograniczenie prędkości, niedziele bez samochodu, zmniejszenie ogrzewania - lista propozycji przeciwdziałania kryzysowi energetycznemu nie zawiera zbyt wielu nowych rozwiązań. Samo reagowanie w krótkiej perspektywie czasowej i tak raczej nie wystarczy.
Pod nagłówkiem "Eine Inventur des fossilen Zeitalters" (Inwentaryzacja epoki surowców kopalnych) teoretyk kultury Benjamin Steiniger wypowiadał się w artykule opublikowanym przez Towarzystwo Maxa Plancka już w marcu 2020 roku: "Żyjemy w miastach, do których można dojechać tylko transportem samochodowym, nosimy Goretex i nylon, odżywiamy się dzięki pomocy sztucznych nawozów, jesteśmy uzależnieni od leków; wszystko to jest oparte na ropie, gazie i węglu. Zarówno w sensie konkretnym, jak i abstrakcyjnym, nasz styl życia jest kształtowany przez paliwa kopalne w sposób, który ledwie zgłębiliśmy".
Zdaniem politologa Philippa Lepeniesa względy moralne, na przykład przy zakupie gazu i ropy od państw autokratycznych, zostały w ostatnich dziesięcioleciach podporządkowane konsumpcji. - Neoliberalna narracja rynkowa zakłada, że najwyższym stopniem wolności są swobodne decyzje konsumpcyjne - powiedział w radiu SWR2 szef Centrum Badań nad Zrównoważonym Rozwojem w Instytucie Otto Suhr przy Wolnym Uniwersytecie Berlińskim. Państwo i obywatele nagle "muszą zdać sobie sprawę z konsekwencji własnej konsumpcji w sposób o wiele bardziej dramatyczny niż kiedykolwiek wcześniej".
"Euforia globalizacji" lat 90., jak nazywa ją Lepenies, przemija. Przez dziesięciolecia Niemcy korzystały z wolnego handlu światowego, który zapewniał dostęp do tanich produktów i surowców. Między innymi dzięki temu stopy inflacji utrzymywały się na stosunkowo niskim poziomie.
Zdaniem ekonomistów środowisko handlu światowego bardzo się zmieniło; nie tylko od czasu ataku Rosji na Ukrainę. – Szok wywołany przez Putina może okazać się trzecim poważnym ciosem dla globalizacji i globalnych łańcuchów dostaw w ostatnich latach, po wojnie handlowej USA-Chiny i zakłóceniach w łańcuchach dostaw spowodowanych pandemią – twierdzi DWS, spółka zależna Deutsche Bank.
Przywrócenie produkcji do Niemiec z krajów o niskich płacach zwykle oznacza wyższe ceny. Ogólna tendencja do "deglobalizacji" może zmienić przepływ towarów, a tym samym spowodować wzrost cen konsumpcyjnych - pisali ekonomiści Deutsche Zentralbank już w maju 2021 r.
***
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle