Ukraińcy pilnie szukają pieniędzy na zimę. Ostrzeżenie przed "podatkiem inflacyjnym"

Kijów apeluje do UE, by jak najszybciej określiła się co do dalszej pomocy finansowej. - Najbardziej problematyczny jest pierwszy kwartał 2023 roku - mówi minister finansów Serhij Marczenko.
Wojna w Ukrainie - zdjęcie archiwalne
Fot. Emilio Morenatti / AP Photo

Ukraiński minister Serhij Marczenko - łącząc się z Brukselą z Kijowa - uczestniczył w środę w debacie ośrodka Bruegel o "finansowaniu zwycięstwa", czyli najpilniejszych bieżących potrzebach budżetowych Ukrainy podczas wojny.

- Wszyscy wiemy, że jest różnica między ogłaszanymi zobowiązaniami i wypłatami - powiedział Serhij Marczenko, odnosząc się m.in. do dziewięciu mld euro pomocy obiecanych Ukrainie już przez majowy szczyt UE, z czego do końca tego roku zostanie prawdopodobnie wypłacone tylko 7,2 mld euro. Jednak Kijów budżetowo przetrwa do końca roku, ale - jak tłumaczył ukraiński minister - jak najszybciej potrzebuje jasności co miesięcy zimowych.

- Potrzebujemy dużo więcej przewidywalności. Musimy jak najszybciej mieć jasną wizję, czy i na jakie wsparcie możemy liczyć w pierwszym kwartale 2023 roku. Bo jeśli nie możemy liczyć na wystarczającą pomoc, musimy jak najszybciej szukać innych sposobów - przekonywał Serhij Marczenko.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie Gazeta.pl

Kolejny kryzys uchodźczy i "podatek inflacyjny"

W tym roku jednym z głównych źródeł finansowania Ukrainy jest bank centralny, czyli dodruk pieniądza. Według najnowszych prognoz MFW w tym roku gospodarka Ukrainy może skurczyć się o 35 proc., a inflacja osiągnie około 20 proc. W dodatku regularne rosyjskie ataki rakietowe i dronowe w Ukrainie zniszczyły do 30 proc. infrastruktury energetycznej, co jeszcze bardziej osłabia gospodarkę i tak już bardzo mocno nadszarpniętą przez wojnę. A to grozi - jak przywódców UE ostrzegała prezydent Wołodymyr Zełenski - również nasileniem kolejnego kryzysu uchodźczego.

- Ukraińcy muszą walczyć zbrojnie na froncie, a my zmuszamy ich do finansowania tego za pomocą "podatku inflacyjnego". Tak nie może dalej być. Gospodarka Ukrainy przypomina teraz szybkowar ze wciąż rosnącym ciśnieniem - powiedziała Beatrice Weder di Mauro z Graduate Institute of International and Development Studies.

Apelowała o szybką koordynację zachodniej pomocy finansowej, by na broniącą się przed rosyjską agresją Ukrainę nie spadł wkrótce wielki kryzys makroekonomiczny. "Podatek inflacyjny" to m.in. spadek realnych zarobków sfery budżetowej - od urzędników po lekarzy oraz nauczycieli - której comiesięczne pensje pozostają nominalnie na tym samym poziomie pomimo ogromnej inflacji.

Ukraina otrzyma w tym roku około 23 mld dolarów pożyczek i dotacji od Zachodu, a w przyszłym roku będzie potrzebować - wedle szacunków ministerstwa finansów - około 38 miliardów dolarów pomocy budżetowej z zewnątrz. Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, już po zeszłotygodniowym szczycie UE powiedziała, że UE będzie gotowa do zapewnienia około połowy z tych funduszy, czyli 18 mld euro (reszta spadłaby głównie na Stany Zjednoczone), ale ta liczba nie została jeszcze uzgodniona przez przywódców 27 krajów Unii.

Zobacz wideo Buzek: Ukraina, jeśli chodzi o drogę do UE, to specjalny przypadek

Pomimo to Gert Jan Koopman, szef dyrekcji budżetowej Komisji Europejskiej, podczas środowej debaty Bruegla zapewniał, że - wstępnie skonsultowany z 27 państwami Unii - projekt 18 mld euro pomocy powinien zostać oficjalnie przedłożony przez Brukselę najpóźniej na początku grudnia.

Pomoc budżetowa ze strony UE ma przede wszystkim formę tanich pożyczek w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych stawiających na dotacje. - Oczywiście, im więcej dotacji, tym lepiej dla beneficjenta. Ale trzeba podkreślić, że udzielamy Ukrainie pożyczek o bardzo, bardzo odroczonym terminie straty. A do końca obecnej siedmiolatki budżetowej do 2027 roku wzięliśmy na siebie spłatę odsetek - tłumaczył Gert Jan Koopman.

Pieniądze z obligacji

Bruksela musi sięgać po taką pożyczkową formę pomocy, bo nie ma w swym budżecie 2021-27 znacznych rezerw na pomoc, więc bierze fundusze dla Ukrainy ze sprzedaży obligacji gwarantowanych przez budżet UE oraz przez 27 krajów Unii.

Opóźnienia z wypłatą pakietu dziewięciu mld euro dla Kijowa (obiecanych w maju) są m.in. efektem technicznych sporów, jak ująć w tej puli unijnych pożyczek jeden miliard euro dwustronnie podarowany Ukrainie przez Niemcy.

- Podczas jednej z narad grupy G7 Amerykanie zaprezentowali swą najnowszą pomoc dla Ukrainy i padło niewygodne pytanie, co na to Europa. Unia nie była gotowa, ale Niemcy chyba dla zakończenia tej niezręcznej sytuacji szybko odparły, że dają miliard - opowiada jeden z naszych rozmówców w Brukseli. Tyle że potem zaczęły się żmudne debaty, czy i jak tę kwotę wliczyć do pakietu UE.

Gert Jan Koopman zastrzega, że przyszłoroczna pomoc UE dla Ukrainy nie może - w obliczu trwającej wojny - być obwarowana takimi warunkami jak przydzielanie zwykłych funduszy pomocowych. Ale zastrzegł, że będą potrzebne jakieś zabezpieczenia ("warunkowość" w żargonie unijnym) przed nadużyciami korupcyjnymi, które w przyszłości mogłyby osłabić gotowość unijnych płatników do dalszej pomocy budżetowej.

Tematem odrębnym od pieniędzy na przetrwanie zimy przez Kijów i jej bieżące potrzeby budżetowe w 2023 roku jest finansowanie powojennej odbudowy Ukrainy, która w tym tygodniu była tematem konferencji w Berlinie. Wedle niektórych ukraińskich szacunków pełna naprawa zniszczeń wojennych będzie kosztować 750 mld dolarów, a Bank Światowy szacuje koszty odbudowy na co najmniej 349 mld dolarów.

- Chodzi o sumy liczone w setkach miliardów. Unia nie może wyłożyć wszystkiego, ale będziemy musieli pokryć bardzo znaczną część tych kosztów. To wysiłek na wiele lat, jeśli nie dekad - powiedział Gert Jan Koopman z Komisji Europejskiej. Bruksela chce być koordynatorem tej przyszłej pomocy w odbudowie Ukrainy, która powinna być zharmonizowana z procesem akcesyjnym do UE. Jednak - w zależności od wyłożonych kwot - kluczowa rola przypadnie też USA i innym krajom spoza Unii.

Artykuł pochodzi z portalu Deutsche Welle

Więcej o: