Waldemar Skrzypczak: – Przede wszystkim nie wiemy, jaki będzie kolejny ruch Trumpa. Dzisiaj wstrzymał pomoc dla Ukrainy, jutro może wycofać wojska z Europy i zdjąć znad niej parasol nuklearny. Musimy się liczyć z tym, że jego ruchy będą nadal nieprzewidywalne, i włożyć wszelkie dotychczasowe prognozy do lamusa. Natychmiast musimy też podjąć działania na rzecz odbudowy potencjału militarnego Europy, tak by stał się odstraszeniem dla Putina.
– A mnie właśnie o to chodzi, że nie powinny to być armie narodowe, bo na to jest moim zdaniem za późno. Jeżeli ktoś teraz stawia na armie narodowe, to musi wiedzieć, że gotowość osiągną one za lat dziesięć. Dlatego uważam, że już w tej chwili trzeba zbudować międzynarodowe związki operacyjne. W NATO, w Unii Europejskiej mamy wojska, które posługują się tą samą komunikacją, tymi samymi środkami łączności, czyli nasze dowództwa mogą współdziałać ze sobą.
Trzeba powołać międzynarodowe siły złożone z komponentów wydzielonych przez państwa czy armie narodowe, które będą stanowiły ten potencjał militarny Europy odstraszający Putina. I to natychmiast. I mają to być siły międzynarodowe, a nie narodowe.
– Przede wszystkim mogą być gotowe już za rok, dwa, trzy. Narodowe armie będą potrzebować dziesięć lat.
– W Polsce taką armię zbudujemy według naszych planów w 2030 roku, albo i później. Podobnie będzie i we Francji, i w Niemczech. Jeżeli jednak udałoby się połączyć potencjały, które już istnieją, czyli wojska francuskie, niemieckie, polskie, hiszpańskie, portugalskie, czy włoskie i stworzyć z nich silne bojowo struktury organizacyjne, to one będą gotowe za rok, lub dwa.
– Szkolenie to jest sprawa narodowa i wojsko zna te procedury, które są podobne wszędzie, bo to jest przecież NATO. A kto ma dowodzić? Najpierw trzeba te siły zdefiniować, potem usiąść i je zbudować. W zależności od tego, jak je poskładamy, dowództwa mogą być polsko-niemiecko-francuskie, polsko-portugalsko-hiszpańskie, czy inne.
– …i że trzeba to zrobić natychmiast, jeżeli mamy zbierać doświadczenia z Ukrainy. Należy poprosić żołnierzy ukraińskich, którzy walczą na froncie, żeby chcieli przyjechać do Polski, do Europy, i nauczyć naszych żołnierzy, szeregowych, podoficerów, jak się walczy na froncie z Rosją. Bo jeżeli za to zabiorą się generałowie, to z tego nic nie będzie.
– Oczywiście. To jest najprostsze.
– Tak. Ale jeżeli z frontu przyjedzie dwudziestu żołnierzy, to nie spowoduje uszczerbku dla armii ukraińskiej. A jednocześnie tych dwudziestu ukraińskich żołnierzy z okopów nauczy naszych żołnierzy, jak walczyć.
– Generalnie natychmiast. We wszystkich państwach, w Niemczech też, trzeba przestawić się z gospodarki czasu pokoju na gospodarkę czasu wojny. Tak, jak to zrobił Putin. Oczywiście przestawić trzeba nie całą gospodarkę, ale tę jej część, która obejmuje przemysł zbrojeniowy. I niech te fabryki zbrojeniowe pracują 24 godziny na dobę.
– We wszystkich armiach są ogromne. I w Polsce, i w Niemczech, i generalnie wszędzie, bo przecież swój sprzęt oddaliśmy Ukrainie. Teraz trzeba go uzupełnić.
– Wojska pancerne, wojska zmechanizowane, artyleria, amunicja. To są te kluczowe.
– Wszystko zależy od tego, jak szybko europejscy decydenci będą potrafili działać. Na razie poza szczytami, poza politycznymi podróżami nic się nie dzieje. Jeżeli zaś takiego praktycznego działania nie będzie natychmiast, to nie osiągniemy tej zdolności, którą powinniśmy mieć za dwa, trzy lata. Jeśli zaś będziemy mówili, że na to trzeba więcej lat, to Putin to wykorzysta.
– Przy założeniu, że natychmiast uruchomimy i skoordynujemy produkcję sprzętu wojskowego – tak.
– Jeżeli przez trzy lata ukraińskie wojsko biło się świetnie i nie dało się pobić armii rosyjskiej, to świadczy o tym, że rosyjska armia wcale nie jest taka silna, bo przecież nie pokonała Ukrainy, choć zamierzała. Jeżeli teraz mamy problem z pomocą amerykańską, to Ukraińcom starczy sił do końca czerwca, może lipca. W związku z tym Europa powinna teraz zwielokrotnić swoje wysiłki, żeby pomagać Ukrainie i odbudowywać swój potencjał militarny.
– Tak, oczywiście. Tylko do tego trzeba mieć ludzi, którzy się na tym znają, na przykład byłych wojskowych czy przemysłowców. A nie polityków. Jeżeli politycy daliby im prawo do decydowania, to jesteśmy w stanie to zrobić.
– Na pewno dotyczy to wielkich, europejskich koncernów zbrojeniowych. Ale również mniejsze państwa, takie jak Polska, mają spory potencjał i trzeba ten potencjał wykorzystać do tego, by włączyć się w produkcję na potrzeby armii europejskich.
Aureliusz M. Pędziwol
Rozmowa została przeprowadzona 4 marca 2025 roku podczas X Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach.
* Generał broni w stanie spoczynku Waldemar Skrzypczak (rocznik 1956) był od 2006 do 2009 roku dowódcą wojsk lądowych, a w latach 2012-14 wiceministrem obrony narodowej. Przedtem, w 2005 roku, był dowódcą IV zmiany Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku.