Zaczyna się sezon grzewczy, a wraz z nim - jak się czasem mówi - sezon smogowy. Już zaczynają być widoczne podwyższone poziomy zanieczyszczenia powietrza w polskich miastach. Czy jesteśmy na to przygotowani lepiej niż rok temu? W Zielonym Poranku oceniał to Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.
- Dzieją się dobre rzeczy, jak uchwały antysmogowe, wprowadzane nowe przepisy. Gorsza część rzeczywistości to ta, w której zastanawiamy się, na ile te przepisy zaczynają rzeczywistość zmieniać. Odpowiedź jest nie za wesoła. (...) Poza wyraźnym przypadkiem Krakowa, gdzie powietrze zaczyna się poprawiać, to fundamentalnej zmiany nie dostrzegam - stwierdził. Wyjaśnił, że w Krakowie efekty przynosi przede wszystkim restrykcyjna uchwała antysmogowa, w tym zakaz palenia węglem i drewnem na terenie miasta.
Siergiej zwrócił uwagę, że teraz w Krakowie powietrze bywa lepsze niż w okolicznych wsiach i małych miastach. Do tego problem smogu w mniejszych miejscowościach jest jednocześnie bardzo poważny i mało znany, bo nie zawsze są tam czujniki jakości powierza. Przypomniał, że gdy na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy znalazło się 36 Polskich miast, to poza Krakowem i Katowicami nie było dużych miast.
- Na miejscu siódmym była wieś Godów na granicy polsko-czeskiej, gdzie mieszka trzy tysiące ludzi. W Godowie jest gorsze powietrze niż w Londynie, Rzymie czy Madrycie. A patrząc na przykład tej jednej wsi możemy wysnuć wniosek, że podobna sytuacja jest pozostałych wsiach, małych miejscowościach w Polsce - tylko tam nie ma stacji pomiarowej - stwierdził.
Mieszkańcy takich miejscowości teoretycznie mogą skorzystać z rządowego programu Czyste Powietrze, jednak jak powiedział rzecznik Alarmu Smogowego w praktyce jest tu trudne. - Po dwóch latach złożono 160 tys. wniosków. Program zakłada rozpatrywanie 300 tys. wniosków każdego roku. Te małe, średnie miejscowości mogą aplikować do tego programu i dostać fundusze na ocieplenie domu i wymiany źródła ciepła. (...) Przez pierwsze dwa lata tego programu on był dysfunkcyjny. Znaliśmy przypadki, że trzeba było złożyć 200 stron załączników do wniosku. Można było składać je tylko w miastach wojewódzkich. To się zmieniło - wyjaśnił.