Aktywiści blokowali ulice w Warszawie. Dlaczego? "Masowe kłamstwo. Świadomie łamię prawo"

"Wyobraź sobie, że jesteś w teatrze i wybuchł pożar, ale wszyscy dookoła dalej oglądają spektakl. Bardzo nieuprzejmie jest wstać i zacząć krzyczeć. Ludzie nie będą zadowoleni. Mogą cię nawet chcieć uciszyć. Ale ty robisz to, by ocalić im życie" - pisze w Gazeta.pl aktywista klimatyczny Tytus Kiszka, który w piątek w ramach protestu blokował jedną z ulic w Warszawie. Był to jeden z licznych protestów w takiej formie tego dnia.
Zobacz wideo Dominika Lasota: Apelowaliśmy do MEN, żeby rzetelna edukacja klimatyczna stała się częścią programu nauczania

30 kwietnia na ulice Warszawy wyszli aktywiści klimatyczni z Extinction Rebellion - jednoosobowe blokady zorganizowano m.in. przy Rondzie Solidarności, części ul. Grójeckiej przy siedzibie Lasów Państwowych oraz przy przejeździe przez Śląsko-Dąbrowski. Poniżej publikujemy wypowiedź Tytusa Kiszki - jednego z aktywistów, którzy brali udział w blokadach:

Zorganizowałem samotną blokadę. Stanąłem sam na ulicy z transparentem i wstrzymałem ruch. Chciałem zatrzymać normalność, by pokazać, że kryzys klimatyczny nie zwalnia. Przez obostrzenia covidowe niemożliwe są duże akcje. Muszę to zrobić w ten nietypowy i trudny sposób. Inaczej policja może wysłać notkę do sanepidu z wnioskiem o ukaranie i pozbawić mnie wszystkich oszczędności. Wolałbym być z innymi osobami, ale czy nie tak właśnie większość z nas (przede wszystkim ci młodzi) skończy? Samotnie walcząc w wojnach klimatycznych, gdy zorganizowana cywilizacja się załamie?

Na ulicę wepchnęła mnie potrzeba działania. Nie mogę bezczynnie czekać aż reprezentujący nas politycy doprowadzą do katastrofy klimatycznej. W perspektywie najbliższych 30 lat ponad miliard ludzi, czyli co 8 osoba na Ziemi, będzie musiała uciekać ze swojego miejsca zamieszkania, bo lokalna infrastruktura nie będzie wytrzymywać presji zmian klimatycznych. Załamią się dostawy żywności. Napięcia społeczne doprowadzą do radykalizacji społecznej, wybuchów konfliktów i rzezi ludności. To czeka nasze pokolenie - pokolenie waszych dzieci i wnucząt.

Ostatnio dużo słyszymy o rzekomych działaniach klimatycznych. Szczególnie niedawno w trakcie Dnia Ziemi. To wtedy ostatecznie podjąłem decyzję, że spróbuję zablokować ulicę. Festiwal kłamstw, greenwashingu i pozorowanych działań był porażający. W lutym 2021 wyszło badanie opublikowane w prestiżowym piśmie naukowym "Nature", które wykazuje, że przy obecnej polityce klimatycznej mamy 5 procent szans na zatrzymanie wzrostu temperatury na 2 stopni Celsjusza. Jeżeli kraje chociażby realizowały to, do czego się zobowiązały szanse rosną do marnych 26 procent. Przypomnę, że już przy wzroście o 1,5 stopnia warunki na Globalnym Południu będą przypominały piekło.

Samozwańczy liderzy klimatyczni propagują masowe kłamstwo, jakoby robili "co w ich mocy", by walczyć z kryzysem klimatycznym. Tymczasem gotują nam cierpienie na niespotykaną dotychczas skalę. Społeczne mydlenie oczu przechodzi bez echa w mainstreamowych mediach, a my tkwimy w marazmie. Zdecydowałem się na nieposłuszeństwo obywatelskie, świadome łamię prawo i stanę za to przed sądem. To nie bardzo 'radykalne', biorąc pod uwagę powyższe. Radykalnym jest optymizm, że uda nam się mieć bezpieczną przyszłość po dramatycznym wzroście temperatury. Czy zakłócanie ruchu Bogu ducha winnym kierowcom jest niepoważne i bezsensu? Wyobraź sobie, że jesteś w teatrze i wybuchł pożar, ale wszyscy dookoła dalej oglądają spektakl. Bardzo nieuprzejmie jest wstać i zacząć krzyczeć. Ludzie nie będą zadowoleni. Mogą cię nawet chcieć uciszyć. Ale ty robisz to, by ocalić im życie. Łamiesz regulamin teatru, zasady dobrego zachowania, bo ma miejsce sytuacja kryzysowa. Jest to usprawiedliwione w imię wyższej konieczności. Moja blokada też łamie społeczne normy. Życie milionów jest zagrożone. To mój obowiązek, by zatrzymać codzienność i zacząć krzyczeć, że świat płonie. Ale mój głos musi zostać wzmocniony, by każdy go usłyszał.

Zapraszam was do dołączenia do pokojowego ruchu Extinction Rebellion, który mówi trudną prawdę i rzuca wyzwanie systemowi. Latem dołączę do masowych akcji nieposłuszeństwa obywatelskiego i mam nadzieję, że zobaczę tam tysiące osób stających na ulicy razem ze mną.

***

Tytus Kiszka jest pochodzącym z Warszawy aktywistą klimatycznym.

Extinction Rebellion to międzynarodowy ruch społeczno-polityczny - jego aktywiści protestują m.in. przeciwko bierności polityków wobec zmian klimatu, utracie bioróżnorodności oraz zagrożeniu wyginięciem ludzkości. Żądają m.in. uchwały ogłaszającej w Polsce tzw. alarm klimatyczny. Ruch wykorzystuje w swoim działaniu metody pokojowego nieposłuszeństwa obywatelskiego, jak np. blokowanie ulic.