Polska znajdzie się pod wpływem wyżu znad Atlantyku, który odpowiadać będzie za stabilizację pogody. Nad kraj napłynie chłodniejsze powietrze o charakterze morskim, które wypchnie gorące masy zwrotnikowego powietrza na wschód. To jednak nie koniec upałów. Te powrócą już w nadchodzącym tygodniu.
W niedzielę (23 czerwca) w najcieplejszym momencie dnia na południu na termometrach zobaczymy maksymalnie 26 stopni Celsjusza. W większości regionów jednak temperatura nie przekroczy 23 stopni Celsjusza. Najchłodniej może być na krańcach północnych i północno-wschodnich. Tam oczekiwany jest duży spadek temperatury do około 16-18 stopni. W Polsce odpuszczą nie tylko upały. Tego dnia nie powinny nam zagrażać żadne niebezpieczne zjawiska, takie jak burze, grad lub silny wiatr. Miejscami może jednak popadać. Słabe opady deszczu mogą wystąpić w pasie od Pomorza przez Warmię i Mazury aż po Podlasie.
Niedziela przyniesie wyłącznie chwilowy spadek temperatury. Od wtorku (25 czerwca) słupki rtęci zaczną ponownie wzrastać, a upały według modeli prognostycznych spodziewane są już w drugiej połowie przyszłego tygodnia. Pierwsze trzydziestki mają pojawić się na termometrach w czwartek (27 czerwca), a w sobotę (29 czerwca) ponad 30 stopni Celsjusza będzie już niemal w całej Polsce. Wraz ze zwrotnikowym powietrzem nad nasz kraj powrócą także gwałtowne burze.
Należy jednak pamiętać, że prognoza długoterminowa jest obarczona dużą niepewnością i może ulec pewnym korektom. Wynika to z ryzyka wystąpienia nagłych zjawisk meteorologicznych, jak i z różnorodności wykorzystywanych w modelach prognostycznych założeń fizycznych, statystycznych oraz równań matematycznych. Zalecamy więc śledzenie bieżących komunikatów i prognoz pogody.