W tym roku w Grecji odnotowano najcieplejszą zimę, a niedługo po niej nastąpiła najwcześniejsza w historii fala upałów. Temperatury sięgają nawet 44 stopni Celsjusza. Z dnia na dzień sytuacja robi się coraz poważniejsza. Służby odnotowują kolejne zgony. Tylko w ciągu kilkunastu dni zmarło sześciu turystów, większość nie była przygotowana na wędrówkę w tak wysokiej temperaturze.
Jak poinformowała grecka straż pożarna, w sobotę 29 czerwca od rana odnotowano ponad 40 nowych pożarów. Sytuacji nie ułatwia wysoka temperatura i silny wiatr, który osiąga nawet 100 kilometrów na godzinę.
Tamtejsze Ministerstwo Kryzysu Klimatycznego i Ochrony Ludności dzień wcześniej wydało komunikat o czwartym stopniu zagrożenia. Oznacza on bardzo wysokie ryzyko wystąpienia pożarów w regionach: Wyspy Jońskie (Korfu, Kefaloniii, Zakynthos), Peloponez, Kreta, Morze Egejskie Północne (Lesbos, Chios, Samos, Ikaria) oraz Morze Egejskie Południowe (Rodos, Karpathos).
Jeden z poważniejszych pożarów wybuchł w rezerwacie przyrody w górzystym obszarze leśnym na obrzeżach Aten. Chodzi o pasmo Parnita, znajdujące się około 20 km na północ od Aten - podaje grecki serwis ekathimerini.com. Nie zagroził on jednak żadnemu budynkowi mieszkalnemu. W akcji bierze udział ponad 200 strażaków. W sobotę poważny pożar wybuchł też na wyspie Serifos. Ogień szybko rozprzestrzenił się na obszarze o długości 8 kilometrów, w związku z czym lokalne władze podjęły decyzję o ewakuacji sześciu miejscowości. Burmistrz wyspy powiedział portalowi, że pożar "wymknął się spod kontroli", a silny wiatr "uniemożliwia operowanie samolotom gaśniczym".
Serwis ekathimerini.com podkreśla, że pożary w Grecji są dość powszechne, ale w ostatnich latach stały się bardziej niszczycielskie. Wynika to ze zmian klimatu. Miesiące letnie są coraz cieplejsze, a w dodatku bardziej suche i wietrzne.