Greenpeace opisuje możliwą katastrofę: "Każdy wyciek ropy lub substancji petrochemicznych na tych wodach może być poważny. (Do katastrofy - red.) prawdopodobnie doprowadzą przeważający wiatr i prądy, a w obecnych warunkach pogodowych prawdopodobnie będzie to niezwykle trudne do powstrzymania. Jeśli (ropa - red.) zostanie przeniesiona na brzeg, spowoduje zanieczyszczenie linii brzegowej, co będzie niezwykle trudne do oczyszczenia. (...) Biorąc pod uwagę potencjalne poważne skutki dla środowiska, należy skupić się, po uratowaniu załogi, na próbie zminimalizowania wszelkich dalszych wycieków, jeśli to możliwe" - stwierdzili aktywiści w odniesieniu do niedzielnego zatonięcia dwóch rosyjskich tankowców na Morzu Czarnym.
Jest apel do Rosji: Przedstawiciele Greenpeace podkreślili, że będą monitorować sytuację na morzu. Tym samym wzywają także "władze rosyjskie do podjęcia wszelkich starań w celu złagodzenia lub zmniejszenia wpływu wycieku ropy na środowisko, wycofania okrętów marynarki wojennej i zaprzestania militaryzacji regionu, przywracając Krym pod prawowitą kontrolę Ukrainy".
Tysiące litrów oleju w morzu: Przypomnijmy, że w niedzielę rosyjskie władze poinformowały o katastrofie dwóch tankowców, które znajdowały się w Cieśninie Kerczeńskiej - na Morzu Czarnym. Z tonących statów za sprawą holownika i helikoptera uratowano część załogi. Każdy z tankowców miał transportować ponad 4 tys. ton ropy, która przez uszkodzenia maszyn zaczęła przedostawać się do wody.
Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: "Dwa rosyjskie tankowce toną w Cieśninie Kerczeńskiej. Transportowały tysiące litrów oleju opałowego".
Źródło: Komunikat Greenpeace