Zaskakujące skutki eksplozji Nord Stream na Bałtyku. "Aż po Zatokę Gdańską". Pokazano mapę

Naukowcy zbadali skutki eksplozji Nord Stream na Bałtyku. Okazuje się, że były odczuwane nawet w Polsce i to długo po tym, jak doszło do wybuchu.
Tyle metanu wyciekło po eksplozji Nord Stream
Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl // Martin Mohrmann/VOTO /Materiały prasowe

Tyle metanu wyciekło: We wrześniu 2022 r. doszło serii eksplozji i uszkodzenia trzech z czterech rur gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Niestety w chwili tego zdarzenia oba rurociągi były wypełnione gazem, który w większości wydostał się do atmosfery. Naukowcy z Uniwersytetu w Göteborgu i fundacji badawczej Voice of the Ocean odkryli, że część metanu pozostała pod powierzchnią i została rozproszona przez prądy oceaniczne. Wydostać się miało wtedy aż 443-486 kt metanu.

Metan dotarł do Polski: W pierwszej fazie po wycieku poziom metanu w wodzie był czasami 1000 razy wyższy niż normalnie. W niektórych obszarach nieprawidłowe stężenia metanu mierzono nawet kilka miesięcy od eksplozji. Oszacowano, że ponad 14 procent całego Morza Bałtyckiego było narażone na poziomy metanu, które były co najmniej pięć razy wyższe od normy. - Rozprzestrzenił się na dużą część południowego Bałtyku, od wybrzeża duńskiej Zelandii na zachodzie, po polską Zatokę Gdańską na wschodzie - zauważa Martin Mohrmann, badacz z Voice of the Ocean. 

Zobacz wideo Timing doniesień o udziale Ukrainy w wysadzeniu Nord Streamu może nie być przypadkowy

Zagrożone środowisko: Wyższe stężenia zmierzono nawet na głębokości 70 metrów. "Metan jest nietoksyczny w stężeniach powszechnie występujących w środowisku, ale ekstremalne stężenia wycieku z Nord Stream mogą stwarzać nieprzewidywalne, subletalne zagrożenia dla ekosystemu, a także wpływać na szlaki biogeochemiczne" - czytamy w "Nature Communications". "Wycieki uwolniły jednak bezprecedensowe ilości gazu ziemnego do wody i atmosfery, co utrudnia jednoznaczną prognozę skutków dla ekosystemu" - dodano. 

Użyto zaawansowanych technologii: Naukowcy do pomiarów wykorzystali podwodne drony, które potrafiły zmierzyć stężenie metanu na dużym obszarze i to aż do powierzchni głębin. Wykonywano je przez trzy miesiące. Następnie porównano z danymi, które zmierzono z promu. Dokonywał on pomiarów znad powierzchni. - Jesteśmy pewni, że mamy naprawdę dobry obraz tego, jak metan rozprzestrzenił się w Bałtyku, zarówno w czasie, jak i przestrzeni - podkreślał Bastien Queste, oceanograf z Uniwersytetu w Goteborgu.

Przeczytaj też: "Polska wyprzedziła wszystkich na Bałtyku. Jest unijnym liderem. Gdańsk z pokaźnym awansem".

Źródła: Uniwersytet w Goteborgu, Voice of the Ocean, "Nature Communications"

Więcej o: